Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Tyle jeno teraz wiedział, co się może śnić o pierwszej zwieśnie drzewom poschniętym, że
pora im przecknąć z drętwicy zimowej, pora nabrane chlusty wypuścić ze siebie, pora zaszumieć
z wichrami weselną pieśń życia, a nie wiedzą, że płone są ich śnienia i próżne poczynania...
Za czym cokolwiek robił, czynił, jako ten koń po latach chodzenia w kieracie czyni na
wolności, że cięgiem się jeno w kółko obraca z przywyku.
Maciej otworzył okno i wyjrzał na świat, zajrzał do komory i po długim namyśle pogrzebał
w kominie, zaś potem, jak stał, boso i w koszuli, poszedł na dwór.
Drzwi były wywarte, całą sień zalewało księżycowe światło, przed progiem spał Łapa,
zwinięty w kłębek, ale na szelest kroków przebudził się, zawarczał i poznawszy swojego poszedł
za nim.
Maciej przystanął przed domem i skrobiąc się w ucho ciężko się głowił, jakie go to pilne
roboty czekają?...
Pies radośnie skakał mu do piersi, pogładził go po dawnemu, rozglądając się frasobliwie
po świecie.
Widno było jak w dzień, księżyc wynosił się już nad chałupą, że modry cień zesuwał się
z białych ścian, wody stawu polśniewały kiej lustra, wieś leżała w głębokim milczeniu, jedne
ptaszyska, co się wydzierały zapamiętale po gąszczach.
Z nagła przypomniało mu się cosik, bo poszedł śpieszno w podwórze, drzwi wszystkie
stały otwarte, chłopaki chrapały pod ścianami stodoły, zajrzał do stajni, poklepując konie,
jaże zarżały, potem do krów wsadził głowę, leżały rzędem, że ino im zady widniały we świetle;
to spod szopy zachciał wóz wyciągnąć, już nawet porwał za wystający dyszel, ale doj-
rzawszy błyszczący pług pod chlewami, do niego pośpieszył i nie doszedłszy całkiem zapomniał.
Stanął w pośrodku podwórza, obracając się na wszystkie strony, bo mu się wydało, że
skądciś wołają.
Żuraw studzienny wynosił się tuż przed nim, cień długi kładąc.
- Czego to? - pytał nasłuchując odpowiedzi.
Sad, porznięty światłami, jakby zastąpił mu drogę, srebrzące się liście szemrały cosik cichuśko.
- Kto me woła? - myślał dotykając się drzew.
Łapa, chodzący wciąż przy nim, zaskomlał cosik, że przystanął, westchnął głęboko i
rzekł wesoło:
- Prawda, piesku, pora siać...
Ale w mig i o tym przepomniał; rozsypywało mu się wszystko w pamięci kiej suchy piasek
w garściach, jeno że wciąż nowe wspominki popychały go znów gdzieś naprzód; motał
się w one złudy jak to wrzeciono w nić uciekającą wiecznie, a cięgiem na jednym miejscu.
- Juści... pora siać... - powiedział znowu i ruszył raźnie kole szopy opłotkami wiedącymi
na pole, natknął się na bróg ów nieszczęsny, spalony jeszcze zimą i już postawiony teraz na
nowo.
Chciał go zrazu wyminąć, lecz nagle odskoczył, rozwidniło mu się na mgnienie, błyskawicą
rzucił się wstecz czasu, wyrywał z płota kołek i ująwszy go oburącz kiej widły i z nasrożoną
twarzą rzucił się na słupy, gotowy bić i zabijać, lecz nim uderzył co bądź, wypuścił kołek
bezradnie.
Za brogiem, od samej drogi a pobok ziemniaków, ciągnął się długi szmat podorówki,
przystanął przed nim wodząc zdumionymi oczyma.
Księżyc już był w pół nieba, ziemie pławiły się w przymglonych brzaskach i leżały
operlone rosami, jakby zasłuchane w milczeniu.
Nieprzenikniona cichość biła z pól, zamglone dale łączyły ziemię z niebem, z łąk pełzały
białawe tumany i wlekły się nad zbożami kiej przędze, obtulając je niby ciepłym, wilgotnym

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595