Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

oczami jego źrenic, czy pomiarkował, ale snadź i ta nowina nie przedarła się do mózgu,
gdyż ani się poruszył, ni spojrzał na nią.
- Może już do wsi wchodzi... może już... - myślała wybiegając co chwila przed dom, a tak
była pewna jego powrotu i tak roztrzęsiona oczekiwaniem, że przytomność traciła, wybuchała
śmiechem z leda powodu, rozprawiała ze sobą i potaczała się kiej pijana. Ciemnościom powiadała
o swoich nadziejach, nawet bydlątkom się zwierzyła przy udoju, bych wiedziały, jako
ich gospodarz wracają.
I czekała z minuty na minutę, ale już ostatkami sił i cierpliwości.
Noc się już czyniła, wieś kładła się spać, Jagusia, powróciwszy od matki, zaraz przyległa
w pościel, cały dom wkrótce zasnął, a Hanka jeszcze późno w noc warowała przed domem,
jaże wybita ze sił i srodze spłakana, pogasiwszy światła też się położyła.
Wszystek świat pogrążał się w głębokiej cichości odpoczywania.
Na wsi gasły światła jedne po drugim, jak oczy snem przywierane.
Księżyc się wtoczył na granatowe, wysokie niebo, gwiezdnym migotem przesiane, i
wznosił się coraz wyżej, leciał kiej ptak wlekący wskroś pustek srebrzyste skrzydła, chmury
spały kajś niekaj, pozwijane w puszyste, białawe kłęby.
Zaś na ziemiach wszelkie stworzenie uznojone legło w cichy i słodki sen, jeno ptak jakiś
tu i owdzie śpiewał rzęsiste piosneczki, jeno wody szemrały cosik jakby przez sen, a drzewiny,
pławiące się w księżycowych brzaskach, zadrgały niekiedy, jakby się im dzień marzył,
czasem pies warknął albo przelatujący lelek zatrzepał skrzydłami, a niskie opary jęły z wolna
i troskliwie przysłaniać pola kieby tę mać utrudzoną.
Spod ledwie rozeznanych ścian i ze sadów rozchodziły się ciche dychania, ludzie spali na
powietrzu, powierzając się z dufnością nocy.
I w Borynowej izbie leżała senna cichość, świerszcz jeno strzykał pod kominem i Jagusine
oddechy trzepały się kiej skrzydła motyle.
Noc musiała być już późna, pierwsze kury zaczęły piać, gdy naraz Boryna poruszył się na
łóżku jakby przecykając, wraz też i księżyc uderzył w szyby i chlusnął oblewając mu twarz
srebrzystym wrzątkiem światła.
Przysiadł na łóżku i kiwając głową a robiąc usilnie grdyką, chciał cosik powiedzieć; ale
mu jeno zabulgotało w gardzieli.
Siedział tak dość długo, rozglądając się nieprzytomnie, a niekiedy gmerząc palcami we
świetle, jakby chcąc zebrać w garście ową rozmigotaną rzekę księżycowych brzasków, bijącą
mu w oczy.
- Dnieje... pora... - zamamrotał wreszcie, stając na podłodze.
Wyjrzał oknem i jakby się budził z ciężkiego snu, zdało mu się, że to już duży dzień, że
zaspał, a jakieś pilne roboty czekają na niego...
- Pora wstawać, pora... - powtarzał, żegnając się wielekroć razy i zaczynając pacierz rozglądał
się zarazem za odzieniem, po buty sięgał, kaj zwykły były stoić, ale nie nalazłszy niczego
pod ręką, zapomniał o wszystkim i błądził bezradnie rękoma dokoła siebie, pacierz mu
się rwał, iż jeno poniektóre słowa mamlał bezdźwięcznie.
Skołtuniły mu się naraz w mózgu wspominki jakichś robót, to sprawy dawne, to jakby
odgłosy tego, co się dokoła niego działo przez cały czas choroby, przesiąkało to w niego w
strzępach nikłych, w bladych przypomnieniach, w ruchach zatartych jak skiby na rżyskach i
budziło się teraz nagle, kłębiło w mózgu i na świat parło, że porywał się co chwila za jakimś
majakiem, lecz nim się go uczepił, już mu się rozłaził w pamięci jako te zgniłe przędze, i dusza
mu się chwiała, kiej płomień nie mający się czym podsycić.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595