Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Patrzyła zza drzew na łąki, pełne narodu i radosnej wrzawy.
I odchodziła z płaczem.
Szła do matki, ale ledwie głowę wetknęła do ciemnej izby, ledwie ją owiał zapach leków,
cofała się pośpiesznie:
I znowu płakała.
To wychodziła za dom i niesła się tęskliwymi oczyma po świecie szerokim. I płakała
wtedy jeszcze żalniej, smutniej i boleśniej, jako ta ptaszka z połamanymi skrzydłami ostawiona
przez stado, skarżyła się rzewliwie.
I tak bez przemian szły dnie za dniami, Hanka wciąż była zajęta sianokosami na równi z
całą wsią, dopiero trzeciego dnia została w domu od rana.
- Sobota, to już dzisiaj Antek wróci z pewnością! - rzekła radośnie, szykując dom na
przyjęcie męża.
Południe już przeszło, a jego jeszcze nie było, Hanka wyglądała za kościół, aż na topolową
szła patrzeć, ale pusto tam było i cicho.
Ludzie śpieszniej zaczęli zwozić siano, gdyż miało się na odmianę, kokoty piały, słońce
barzej dopiekało, stronami wisiały ciężkie gradowe chmury i wiater zrywał się kołujący.
Wyglądali burzy z ulewą, a jeno spadł krótki, chociaż rzęsisty deszcz, w mig wypity
przez spieczoną ziemię, że tyle było z niego pociechy, co się odświeżyło powietrze.
Ale wieczór przyszedł nieco chłodniejszy, pachniało sianem i ziemią przemoczoną, po
drogach leżały gęste mroki, księżyc jeszcze nie wschodził, niebo wisiało ciemne i jeno z
rzadka poprzebijane gwiazdami, wskroś sadów błyskały światła chałup i kiej świętojańskie
robaczki mrowiły się we stawie; kolacje jedli wszędy przed progami, ktosik grał na fujarce i
śmiechy rozdzwaniały się kajś niekaj, ptaki już zaczynały śpiewać i pola przemówiły cichym
strzykaniem koników i głosami przepiórek i derkaczów.
U Borynów tak samo jedli przed chałupą, pod oknem gwarno było i ludno, bo Hanka, że
to skończyli kosić, zaprosiła wszystkich, występując ze sutą kolacją: pachniała jajecznica ze
szczypiorkiem, raźno skrzybotały łyżki, a skrzekliwy głos Jagustynki rozlegał się co chwila,
niecąc wybuchy śmiechu. Hanka dokładała co trochę z garów zapraszając, bych se nie żałowali,
ale całą duszą nasłuchiwała każdego głosu z drogi, a co chwila biegła wyglądać w
opłotki.
Ani śladu Antka, natknęła się tylko raz na Tereskę przywartą do płota i jakby na kogoś
czekającą.
Mateusz, nie mogąc się dogadać z Jagusią, mrukliwą dzisiaj i niechętną, jął się ze złości
spierać z Pietrkiem, gdy Jędrek przyleciał po siostrę, że matka ją wzywa.
Wkrótce rozeszli się wszyscy, tylko jeden Mateusz coś długo się ociągał, że dopiero w
dobry pacierz poszedł.
Po chwili i Hanka wyszła, na darmo wypatrując w ciemnościach, kiej ją doszedł znad
stawu jego warkliwy, gniewny głos:
- Czego za mną łazis jak ten pies... nie ucieknę ci... już dosyć nas mielą na ozorach... - i
coś tam jeszcze przykrzejszego, a w odpowiedzi posypały się rozszlochane słowa i rzęsisty
płacz.
Ale Hanki to nie wzruszyło, czekała na męża, to co ją tam mogły obchodzić cudze sprawy?
Jagustynka robiła wieczorne porządki, a że dziecko zaczęło coś matyjasić, wzięła je na
ręce i pohuśtując zajrzała do chorego.
- Antka ino co patrzeć! - zakrzyczała od proga.
Boryna leżał zapatrzony w lampkę, dymiącą nad kominem.
- Dzisiaj go puścili, Rocho czeka na niego - powtarzała mu w same uszy, stróżując radosnymi

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595