Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

byle jeno na światło nie wychodzili.
- To pono najlepsze na oparzelinę! - odrzekła, za czym dając dziecku z drugiej piersi,
wypytywała skwapliwie o wczorajsze nowiny, jeno krótko to trwało, bo biały dzień się już
robił, zorze zrumieniły niebo i zagrały brzaskami w powietrzu, rosy skapywały z drzew, ptaki
zaświergotały po gniazdach i na wsi już się kajś niekaj rozlegały beki owiec i porykiwania
stad wypędzanych na pastwiska, zaś ktosik zaczął naklepywać kosę, że cieniuśki, ostry brzęk
rozdzwaniał się przenikliwie.
Hanka co jeno rozdziawszy się z drogi pobiegła do Boryny; leżał w półkoszku pod drzewami,
przykryty pierzyną i spał.
- Wiecie! - zaszeptała targając go za rękę - Antek za trzy dni powróci. Odstawili go do
guberni, Rocho pojechał za nim z pieniędzmi, zapłaci tam okup i razem już powrócą!
Stary siadł raptem, przecierał oczy i jakby słuchał, ale wnet się zwalił w pościel i zaciągnąwszy
pierzynę na głowę, jakby zasnął znowu.
Nie było z nim co gadać i akuratnie kosiarze wchodzili w opłotki.
- Kole kapuśnisków położylim wczoraj łąkę - objaśniał Filip.
- A idźcie dzisiaj za rzekę, przy kopcach, Józka pokaże wama.
- To ta na Kaczym Dołku, karwas tego galanty.
- I trawa po pas jak bór, nie taka, jak wczorajsza.
- Taka to kiepska, co?
- Juści, wyschła prawie, jakby szczotkę kosił.
- Rosa obeschnie, to można by ją już dzisiaj przetrząsnąć.
Poszli zaraz, jeno Mateusz, zapalający coś długo papierosa u Jagusi, ruszył na ostatku i
jeszcze się łakomie za się oglądał, kiej ten kot odegnany od mleka.
I z drugich domów jęli też gęsto wychodzić na kośbę.
Słońce właśnie co ino się pokazywało, ogromne i rozczerwienione, dzień robił się ciepły,
na spiekotę znowuj się miało.
Kosiarze ruszyli gęsiego, wyprzedzani przez Józkę wlekącą tykę; kto pacierz mruczał,
kto się jeszcze przeciągał i ślepie tarł ze śpiku, a kto rzucał niekiej jakieś zbędne słowo, przeszli
za młyn; na łęgach leżały niskie, rzadkie mgły, kępy olch widziały się kiej krze dymiące,
rzeka przebłyskiwała niekiedy spod sinych przesłon oroszone trawy stały pochylone; czajki
już kwiliły kajś niekaj, a żarzące się od wschodu powietrze pachniało wilgotnym kwieciem.
Józka, dowiódłszy ich do kopców, odmierzyła ojcową łąkę i zatknąwszy na granicy tykę
poleciała z powrotem.
Pozrucali spencerki, podwinęli portki do kolan, rozstawili się pobok i wparłszy drzewce
w ziemię jęli raz po razie gładzić kosy osełkami.
- Sielna trawa jak kożuch, niejeden dobrze się zapoci - rzekł Mateusz stając na pierwszego
i próbując rozmachu.
- Wysoka i gęsta, nabierą se siana, no! - rzekł drugi stając obok.
- Byle ino pogodnie sprzątnęli - rzekł trzeci rozglądając się po niebie.
- Skoro człowiek łąkę kosi, leda baba deszcz uprosi - zaśmiał się czwarty.
- Prawda to była po inne roki, ale nie latoś! - zaczynaj, Mateusz.
Przeżegnali się wraz, Mateusz przyciągnął pasa, rozkraczył się nieco, przygiął bary, w
garście splunął, nabrał dechu i szerokim rozmachem spuścił kosę, tnąc już raz za razem, a za
nim drudzy, ostawając nieco na skos, by se nóg nie podciąć, czynili toż samo, wcinając się
posobnie w omgloną łąkę i chlaszcząc równym, spokojnym rzutem kos, zimne ostrza jeno
łyskały ze świstem i trawy kładły się ciężko osypując ich rosą kieby tymi łzami.
Wiater jął ździebko przegarniać trawy i czajki coraz jękliwiej krzyczały nad nimi, czasem

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595