Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

- Psiachmać!... pedziałem, nie ruszę się stąd, to się nie ruszę!... - wrzasnął tłukąc pięściami
we ścianę, jaże Jędrzych przykucnął ze strachu.
Zmilkli, gdyż nowe straszne jęki rozległy się w izbie: to Jambroż opatrywał chorą, obłożył
poparzone miejsca młodym, niesolonym masłem, przykrył jakimiś liściami, na które znów
nawalił zsiadłego mleka i wszystko owinął w mokre szmaty. Przykazawszy Jagusi, by co pacierz
zlewała zimną wodą, poleciał śpiesznie do kościoła, gdyż sygnaturka zadzwoniła.
Czas już było na sumę, ludzie walili całą drogą, wozy turkotały i sporo znajomych zaglądało
po drodze do chorej, jaże Jagna drzwi musiała zawrzeć przed ciekawymi, tyle co jedna
Sikorzyna z nią pozostała.
Wkrótce i uspokoiło się całkiem. Dominikowa ucichła, od kościoła roznosiło się ciche,
brzęczące granie organów i głosy śpiewań tchnęły wskroś sadów rozełkanym, pieściwym
trzepotem.
Słońce galanto przypiekało, w przypołudniowej cichości drzewa stanęły bez ruchu, jeno
niekiedy zatrzęsła się jaka gałązka i zamrowiły się cienie, ptactwo pomilkło, zaś czasami ruszyły
zboża i dzwoniąc cichuśkim chrzęstem, zagrały płowymi grzywami.
Chłopaki wciąż siedziały pod chałupą. Mateusz z cicha prawił, Szymek kiwał jeno głową,
zaś Jędrzych leżąc przed nimi wpatrywał się w dym Mateuszowego papierosa, co jakby niebieską
pajęczyną wynosił się ponad strzechę.
Jagna wyszła z wiadrem po wodę do stawu.
Wtedy Mateusz się podniósł, przyobiecując przyjść jeszcze po obiedzie, do kościoła zamierzał
iść, ale dojrzawszy, iż Jagusia siedzi nad wodą, przystąpił do niej.
Wiadro stało nabrane, nogi trzymała we wodzie.
- Jagusia!... - szepnął cicho, przystając pobok pod olszą.
Spuściła prędko wełniak na kolana i spojrzała na niego, ale miała tak przepłakane oczy i
żałości a smutku pełne, że mu się serce zatłukło.
- Co ci to, Jaguś? choraś?...
Drzewa się zakolebały bez szumu, sypiąc na jej jasną głowę ulewę migotliwych brzasków
i cieniów, kieby ten deszcz zielonozłoty.
- Ni... jeno mi niedrujko na świecie, nie... - odwróciła oczy.
- Bym ci co pomógł, zaradził... - rzekł serdecznie.
- Hale? uciekłeś wtedy na ogrodach i jużeś się nie pokazał...
- Boś me skrzywdziła!... Śmiałem to? Jaguś... - pokorny już był i dobry.
- Aleć potem wołałam za tobą, nie usłuchałeś...
- Wołałaś to, Jaguś? naprawdę?!...
- Rzekłam!... Wydrzeć bym się mogła, a nikto by się nie pokwapił!... Kto ta stoi o sieroty?...
Skrzywdzić to każden gotowy i sponiewierać!
Łuna oblała jej twarz, odwiodła głowę i w zakłopotaniu jęła rozgarniać wodę nogami.
Mateusz też się cosik zamedytował.
Cichość się znowu przędła; granie organów sączyło się kojącą, cichuśką smugą, staw
polśniewał i koliste gurby roztaczały się od nóg Jagusinowych kiej węże pręgowate, cienie się
mrowiły po nadbrzeżnej gładzi, zaś pomiędzy nimi zaczęły już latać spojrzenia i wiązać się
między sobą...
Mateusza coraz silniej ciągnęło do niej, że wziąłby ją był na ręce kiej to dzieciątko i z
nieopowiedzianą dobrością przyhołubił a uspokajał...
- Myślałam, coś mi nieprzyjazny... - ozwała się cichuśko.
- Nigdym ci krzyw nie był... nie baczysz to?...
- Hale, może łoni, kiedyś... a teraz tak jak drudzy... jak... - szepnęła niebacznie.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595