Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

im przeciwny.
Ale Rocho pomyślał krótko i powiada:
- Sposób to zbójecki, ale że na inny już nie ma czasu, pomogę wam z chęcią.
I zaraz poszedł na ogrody do proboszcza siedzącego przy parobku koszącym koniczynę,
któren potem rozpowiadał, jako zrazu dobrodziej się ozgniewał na Rocha, krzyczał, zatykał
uszy i słuchać nawet nie chciał, lecz potem siedli obaj na miedzy i długo se cosik uradzali:
Snadź Rocho go przekonał, gdyż o zmierzchu, kiej ludzie zaczęli ściągać z pól, proboszcz
poszedł na wieś i niby to chłodu zażywał, a zaglądał w obejścia, pytał o różności, a głównie z
kobietami się zmawiał i w końcu każdemu z osobna a cicho powiadał:
- Chłopaki dobrze chcą. Trzeba się śpieszyć, póki jeszcze czas. Zrobicie swoje, to ja już
pojadę do dziedzica i będę go namawiał.
I tyle dokazał, że kobiety się już nie przeciwiły, zaś gospodarze zaczęli wywodzić, iż skoro
ksiądz zachęca, to warto by tak zrobić.
Jeszcze się cały wieczór naradzali, ale już rankiem w niedzielę byli wszyscy zdecydowani
na jedno.
Mieli iść po nieszporach i z Rochem na czele, że to mógł się rozmówić z Miemcami po
ichnemu.
Właśnie to był Rocho teraz przyobiecał chłopakom; odeszli pohukując z radością; on siedział
na Borynowym ganku przesuwając ziarna różańca i cosik medytując.
Wcześnie jeszcze było, dopiero co miski sprzątnęli po śniadaniu, że zapach żuru i okrasy
wiercił nozdrza, a Pietrek przeciągał się po jadle.
Czas się robił ciepły a nieupalny, jaskółki niby kule przecinały powietrze. Słońce podnosiło
się dopiero zza chałupy, iż w cieniach polśniewały jeszcze osuszone, ciężkie trawy i z pól
zawiewał chłód pachnący zbożami.
W chałupie cicho było, jak zazwyczaj w niedzielę, kobiety zwijały się kole porządków,
dzieci obsiadłszy miskę przed gankiem pojadały z wolna, broniąc się łyżkami i piskiem przed
Łapą, któren na gwałt rwał się do spółki, maciora stękała pod ścianą na słońcu, tak ją waliły
łbami prosięta dobierając się do mleka, to bociek rozganiał kury i gajdał się za źrebakiem
baraszkującym w podwórzu, niekiedy drzewa zaszumiały i sad się rozkolebał, zaś polem rozchodził
się jeno brzęk pszczół idących na robotę i dzwonienia skowronków.
I na wsi zaległa niedzielna cichość, że tylko niekiedy słychać było głosy, kura któraś
zwoływała, to gdziesik nad stawem ze śmiechami a chlupotem pucowały się chłopaki abo
kaczki zakwakały.
Drogi leżały puste i rozmigotane w słońcu, mało kto przechodził, jeno niekaj na progach
czesały się dziewczyny i ktosik z cicha grał na fujarce.
Rocho przebierał różaniec, czasem nasłuchiwał, a głównie myślał o Jagusi, słyszał ją kręcącą
się po izbie, czasem stawała za nim, niekiedy szła w podwórze, a wracając spuszczała
przed nim oczy i krwawy rumieniec oblewał jej twarz wymizerowaną, że zrobiło mu się żal.
- Jaguś! - szepnął dobrotliwie, podnosząc na nią oczy.
Przystanęła z zapartym oddechem czekając, co powie, ale on, jakby nie wiedząc, co rzec,
zamruczał jeno co niebądź i zamilkł.
Na swoją stronę znowu odeszła, przysiadła w wywartym oknie i wsparłszy się o futrynę
patrzyła żałosnymi oczyma we świat rozsłoneczniony, na te chmurki białe, co kiej gęsi błąkały
się po niebie jasnym, i ciężkie westchnienia rwały się jej z piersi, a niekiedy łzy kapały z
zaczerwienionych oczu i płynęły wolno po wychudzonej, mizernej twarzy. Juści, mało to

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595