Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

- Siadajcie. Z radości w głowie mu się pomieszało, całe dnie tak przesiaduje przy drzewie.
Słuchajcie no.
- A i ty wystałaś się, chudziaczko, w boru, to se teraz odpoczniesz... juści, nikto cię już
nie ruszy!.. - gadał stary gładząc miłosnymi rękoma żółtą, złuszczoną korę sosny.
Polazł do najgrubszej, zwalonej na dróżkę, kucnął przed przekrojem i patrząc z lubością
na żółte, nabrzmiałe żywicą słoje, mamrotał:
- Tylachnaś, a dali ci radę! co? Żydy by cię do miasta wywiezły, a tak Pan Jezus pozwolił,
co u swoich ostaniesz, u gospodarzy, obrazy na tobie powieszą, ksiądz cie wodą święconą
skropi, juści... co?...
Pan Jacek jeno prześmiechał się z tego nieznacznie i pogadawszy cosik z Rochem, wziął
skrzypki pod pachę i miedzami ruszył ku borom.
Rocho zaś potem u Weronki siedział wysłuchując różności.
Na świecie miało się już pod wieczór, upał przechodził, a nawet już od łąk przewiewały
chłodnawe ciągi, wiater też niezgorzej jął dmuchać od samego południa, że żytnie pola, rdzawe
od młodych kłosów, toczyły się skłębione kiej wody, raz po raz zakolebały się gwałtownie,
zakręciły wirem i chlustały ku drogom i miedzom, jakby już ino, ino wylać się miały; ale
jeno tłukły płowymi grzywami o ziemię i poddawały się w tył, kiej stado źrebców dęba stających.
Wiater z różnych stron parł na nie i miotał kiejby la zabawy, że wzburzone znowu hulały
po zagonach pełne gurb płowych, zielonych zatok, rdzawych smug i chrzęstu, i trzepotów.
Skowronki wydzwaniały wysoko, czasem stado wron przeciągnęło, ważąc się na wietrze
i spadając odpoczywać na rozkołysanych drzewinach. Słońce już czerwieniało opuszczając
się coraz niżej i po całym świecie, po polach rozkołysanych i po sadach trzepoczących się
niby stada na uwięzi rozlewał się z wolna czerwonawy brzask kończącego się dnia.
Zaś z powodu jutrzejszego święta ludzie wcześniej schodzili z pól, kobiety wiły wianki
przed chałupami, dzieci znosiły naręcza tataraku, przed Płoszkami i młynarzem stożyły się
brzeziny i świerki, które wkopywali, kaj miały się stawiać ołtarze, gdzie już i dzieuchy maiły
ściany, drogę też miejscami równali zasypując wyboiska, któraś też jeszcze prała nad stawem,
że ino kijanka trzaskała i gęsi strachliwie gęgały.
Rocho właśnie zbierał się wyjść od Weronki, kiej na topolowej we srogiej kurzawie ukazał
się ktosik pędzący na koniu. Wstrzymywały go nieco wozy ze Stachowym drzewem, że
polem chciał objeżdżać.
- Te! konia ochwacisz, kaj ci tak pilno! - krzyczeli.
Wyminął ich jakoś i pognał do wsi z całych sił, jaże koniowi zagrała wątroba.
- Hej! Adam, poczekaj no! - wołał Rocho.
Kłębiak wstrzymał się nieco i jął krzyczeć z całych sił:
- A to nie wiecie, jakieś zabite leżą w boru! Jezus, zatkało me całkiem. Konia pasłem na
smugu i jużeśmy z Gulbasiakiem jechali do dom, aż tu przed Borynowym krzyżem koń się
rzucił w bok, jażem bęcnął na ziem. Patrzę: ki licho strachnęło konia? a tu jakieś ludzie w
jałowcach leżą... Wołalim, a oni nic, leżą kieby pomarłe...
- Głupi, będzie tu cudeńka rozpowiadał! - zawrzeszczeli.
- Obaczcie sami: leżą tam! Gulbasiak też widział, jeno co ze strachu w las pognał do komornic,
które susz zbierały. Nieżywe leżą.
- W imię Ojca i Syna, to jedźże do wójta powiadomić!
- Wójt jeszcze z miasta nie przyjechali - rzekł ktosik.
- To sołtysowi dać znać!... kole kowala drogę poprawia z chłopakami!... - wołali za nim,
bo już ostrym galopem się puścił.
Juści, co po wsi w ten mig się rozgłosiło o pomordowanych, wrzask się czynił zgrozy

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595