Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

kto potem, do tego przystanę na dłużej.
I żwawo ruszył do Borynów.
Juści, co Hanka przyjęła go radośnie i z całego serca ugaszczać chciała, ale skoro jeno
złożył torby i odzipnął nieco, do starego się wybrał.
- A obaczcie ich, leżą w sadzie, że to gorąc w chałupie. Mleka wama bez ten czas uwarzę,
a może byście i jajków zjedli? co?
Ale Rocho już był w sadzie i chyłkiem przebierał się pod gałęziami do chorego, któren
leżał w półkoszku, wymoszczonym pierzyną, i kożuchem przyokryty. Łapa, zwinięty w kłębek,
warował mu przy nogach, a Witków bociek gajdał się pociesznie między drzewami kieby
na straży.
Sad był stary i mroczny; rozrosłe drzewiny tak przysłaniały niebo, że dołem na murawach
jeno niekajś gmerały się słoneczne pręgi, podobne złotym pająkom.
Maciej wznak leżał. Rozruchane gałęzie z cichym poszumem chwiały się nad nim płachtą
cieniów, że jeno czasem, kiej ją wiater ozdarł, słońce chlustało mu w oczy i coraz kawał modrego
nieba się odsłaniał.
Rocho przysiadł.
Drzewa szumiały, czasem pies warknął na muchy, a niekiedy rozświegotane jaskółki
śmignęły wskroś pni czarnych na pola zielone i rozkołysane.
Chory naraz zwrócił się do niego.
- Poznajecie mnie, Macieju, co? Poznajecie?
Borynie leciuśki przyśmiech wionął po twarzy, oczy się zatrzepały i jął ruchać sinymi
wargami, ale głosu nie dobył.
- Jak Pan Jezus przemieni, to możecie jeszcze wyzdrowieć.
Snadź rozumiał, gdyż potrząsł głową i jakby niechętnie odwrócił się od niego. Zapatrzył
się znowu w rozkołysane gałęzie i w te słoneczne bryzgi, zalewające mu oczy raz po raz.
Rocho jeno westchnął, przeżegnał go i odszedł.
- Prawda, co ojcu jakby już lepiej? - pytała Hanka.
Długo coś miarkował, aż rzekł cichym, ważnym głosem:
- Toć i lampa przed zagaśnięciem żywszym płomieniem wystrzeli na ostatku: Mnie się
zdaje, co Maciej już dochodzi... Aż mi nawet dziwno, że jeszcze żyje; przecież na wiór wysechł...
- Dyć jeść nic nie chce, nawet mleka nie zawsze popije.
- Musicie być gotowe; że lada dzień skończy.
- Pewnie, że tak, mój Boże, pewnie. To samo wczoraj mówił Jambroży, a nawet radził,
żeby już nie czekać i trumnę obstalować.
- Każcie zrobić, nie będzie długo czekała, nie... Jak duszy pilno ze świata, niczym jej nie
powstrzyma, nawet płakaniem, boby już poniektóre całe wieki ostawały między nami - mówił
smutnie, zabierając się do mleka, które mu narządziła, i popijając z wolna, wypytywał, co się
tu we wsi działo.
Powtarzała, co już był słyszał po drodze od drugich, i o swoich kłopotach jęła się skwapnie
a szeroko rozwodzić.
- Kaj to Józka? - przerwał jej niecierpliwie.
- W polu, ziemniaki osypuje z komornicami i Jagustynką, zaś Pietrek pojechał do lasu:
zwozi Stachowi drzewo na chałupę.
- Buduje się to?
- Przeciek pan Jacek dał mu dziesięć chojarów.
- Dał mu? Powiadali mi coś o tym, ale nie uwierzyłem.
- Bo to i nie do wiary! Zrazu nikto nie powierzył. Obiecał, ale przeciech niejeden obiecuje.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595