Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

- Znam kogoś z Modlicy, kto by dał na dobry procent... znam i drugich... pieniądze by się
nalazły... Moja w tym głowa... pomógłbym.
I długo jeszcze radził a namawiał.
- Rozważcie, trza rychło postanowić.
Odszedł cicho, że ani spostrzegła, kiej się zapodział w nocy.
Późno już było, w chałupie spali, tylko Witek siedział pod ścianą, jakby stróżując gospodyni,
na wsi też wszyscy legli, nawet psy nie poszczekiwały, woda jeno bulgotała i ptaki zawodziły
w sadach. Księżyc się wtoczył na niebo i szedł srebrnym sierpem przez te straszne,
mroczne wysokości. Białe i niskie mgły pokrywały łąki, zaś nad żytami wisiał płowy tuman
kwietnej kurzawy; staw polśniewał wskroś drzew kieby tafla lodowa... Aże dzwoniło w
uszach od tej cichości a słowiczych kląskań i zawodzeń.
Hanka siedziała wciąż na jednym miejscu jakby przykuta.
- Jezu, uciekać ze wsi, od grontu, od wszystkiego! - myślała jedno w kółko.
Groza ją przejęła, rosnąc z minuty na minutę, a serce ściskając strasznym żalem i przerażeniem.
Łapa zaczął wyć na podwórzu, słowiki ścichły, zawiał wiater, że zakolebały się cienie i
jękliwy, smutny szum przeleciał.
- Kubową duszę obaczył! - szepnął Witek żegnając się strachliwie.
- Głupiś! - skarciła go, spać wypędzając.
- Kiej przychodzi, do koni zagląda, obroku im dosypuje... bo to raz?
Nie słuchała już, cichość znowu spadła na świat, słowiki zaśpiewały, a ona siedziała kieby
zmartwiała, powtarzając niekiej z męką i strachem:
- W cały świat uciekać! Na zawsze! Jezu miłosierny! Na zawsze...

ROZDZIAŁ 9

Jeszczech były po świątkach umajenia chałup do cna nie przewiędły, kiej któregoś dnia
rankiem najniespodziewaniej zjawił się Rocho.
Jeno co dopiero po mszy i długiej rozmowie z księdzem pokazał się na wsi. Niewiela ludzi
kręciło się w obejściach, że to pora była osypywania ziemniaków, lecz skoro się rozniesło,
jako Rocho idzie przez wieś, wnet ci ten i ów na drogę śpieszył witać dawno nie widzianego.
A on zaś szedł, jak zawdy na kiju się wspierając, wolniuśko, z podniesioną głową, w tej
ci samej kapocie szarej, i tak samo z różańcami na szyi; wiater mu rozgarniał siwe włosy, a
chuda twarz jaśniała dziwną dobrocią i weselem.
Wodził oczyma po chałupach i sadach, prześmiechując się radośnie do wszyćkiego, witał
się z każdym z osobna, że nawet dzieciom, co się były do niego garnęły, głowiny przygładzał
poczciwie, zaś do kobiet pierwszy zagadywał, tak był rad, że wszystko zastaje po dawnemu.
- W Częstochowie byłem na odpuście - odpowiadał, gdy napierali ciekawie, kaj się to zadziewał
przez tyla czasu.
Ale tak się szczerze, cieszyli z jego powrotu, że zaraz po drodze jęli mu rozpowiadać lipeckie
nowiny, a ktosik już i rady jakiejś zasięgał, zaś drugi chciał się wyżalić, odwodząc go
na stronę i supląc przed nim turbacje, kiejby ten grosz na ostatnią potrzebę schowany.
- Do cna ustałem, dzień jaki odpocznę - tłumaczył się zbywająco.
Na prześcigi jęli go zapraszać do swoich chałup.
- Na tymczasem zakwateruję się u Macieja, jużem to Hance przyobiecał; a przyjmie mnie

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595