Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

go z dala i biegł na przełaj pól do karczmy.
To znowu chłop z sąsiedniej wsi wiózł zboże do młyna albo Żydówka pędziła stado kupionych
gęsi.
A każdy pochwalił Boga, zamienił słów parę i szedł w swoją drogę, odprowadzany życzliwym
słowem i spojrzeniem księdza, któren, że już słońce było coraz niżej, powstał i krzyknął
do Walka:
- Doórz do brzózek i do domu... na nic się konie zmachają.
I poszedł wolno miedzami, odmawiał półgłosem modlitwy i jasnym, pełnym kochania
spojrzeniem ogarniał pola...
...Rzędy kobiet czerwieniły się na kopaniskach... rozlegał się gruchot zsypywanych do
wozów kartofli... miejscam orano jeszcze pod siew... stada krów srokatych pasły się na ugorach...
długie, popielate zagony rdzawiły się młodą szczotką zbóż wschodzących... to gęsi
niby płaty śniegów bieliły się na wytartych, zrudziałych łąkach... krowa gdzieś zaryczała...
ogniska się paliły i długie, niebieskie warkocze dymów ciągnęły się nad zagonami... Wóz
zaturkotał albo pług zgrzytnął o kamienie... to cisza znowu obejmowała ziemię na chwilę, że
słychać było głuchy bełkot rzeki i turkot młyna, schowanego za wsią, w zbitym gąszczu
drzew pożółkłych... to znowu śpiewka się zerwała lub krzyk nie wiadomo skąd powstały leciał
nisko, tłukł się po bruzdach i dołach i tonął bez echa w jesiennej szarości, na ścierniskach
oprzędzonych srebrnymi pajęczynami, w pustych sennych drogach, nad którymi pochylały się
jarzębiny o krwawych, ciężkich głowach... to włóczono role i tuman szarego, przesłonecznionego
kurzu podnosił się za bronami, wydłużał i pełzał aż na wzgórze i opadał, a spod niego
niby z obłoku wychylał się bosy chłop, z gołą głową, przewiązany płachtą - szedł wolno, nabierał
ziarna z płachty i siał ruchem monotonnym, nabożnym i błogosławiącym ziemi, dochodził
do końca zagonów, nabierał z worka zboża, nawracał i z wolna podchodził pod wzgórze,
że najpierw głowa rozczochrana, potem ramiona, a w końcu już był cały widny na tle słońca z
tym samym błogosławiącym ruchem siejby; z tym samym świętym rzutem rozrzucał zboże,
co jak złoty pył kolistym wirem padało na ziemię.
Ksiądz szedł coraz wolniej, czasem przystawał, aby odetchnąć, to znowu obejrzał się na
swoje siwki, to przyglądał się chłopakom, obtłukującym kamieniami ogromną gruszę, aż
hurmem przybiegli do niego i chowając ręce za siebie całowali w rękaw sutanny.
Pogładził ich po głowach i rzekł upominająco:
- Nie łamcie ino gałęzi, bo na bezrok gruszek mieć nie będziecie.
- My nie rzucalim na gruszki, ino że tam jest gapie gniazdo - ozwał się śmielszy.
Ksiądz się uśmiechnął dobrotliwie i zaraz znowu przystanął przy kopaczkach.
- Szczęść Boże w robocie!
- Boże zapłać, dziękujemy! - odpowiedzieli razem, prostując się, i ruszyli wszyscy do
ucałowania rąk dobrodzieja kochanego.
- Pan Bóg dał latoś urodzaj na kartofle, co? - mówił wyciągając otwartą tabakierkę do
mężczyzn - brali sumiennie i z szacunkiem w szczypty, nie śmiejąc przy nim zażywać.
- Juści, kartofle kiej kocie łby i dużo pod krzami.
- Ha, to świnie zdrożeją, bo jaki taki chciał będzie wsadzać do karmika.
- Już i tak drogie; na zarazę latem wyginęły, a i do Prus kupują.
- Prawda, prawda. A czyje to ziemniaki kopiecie?
- A Borynowe.
- Gospodarza nie widzę, tom i rozeznać nie rozeznał.
- Ociec pojechali z moim ano do boru.
- A to wy, Anna, jakże się macie? - zwrócił się do młodej, przystojnej kobiety w czerwonej

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595