Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Stary Płoszka, nawet wielce chętliwie, bo za darmo, zgodził się ich powieźć do miasta,
byle się jeno po przyjacielsku przysłużyć wójtowi.
Jechali podawać skargę, więc jak się byli podnieśli z bitki ni ździebka się nie ogarniając,
tak ruszyli.
Umyślnie też przez wieś jechali stępa, by móc rozpowiadać swoje krzywdy, a rany okazywać
każdemu, kto jeno chciał patrzeć.
Kozioł miał łeb rozwalony do kości, jaże mu krew zalewała całą twarz, szyję i piersi,
widne spod porozrywanej koszuli. Niewiela go już bolało, ale co trocha za boki się chwytał i
przeraźliwie wrzeszczał:
- Laboga, nie zdzierżę! Wszystkie ziobra mi przetrącił! Ratujta, ludzie, ratujta, bo pomrę!...
A Magda wtórowała lamentliwie:
- Kłonicą go prał! Cichoj, chudziaku! sponiewierał cię kiej psa, ale jest jeszcze sprawiedliwość
i kara na zbójów, jest! Cichoj, mizeraku! dobrze ci on zapłaci! Na śmierć chciał go
zabić, widzieli ludzie, ledwie go obronili, to zaświarczą w sądzie poczciwie! - darła się, raz po
raz wybuchając strasznym rykiem, a tak była sponiewierana, że ledwie ją poznawali. Z gołym
łbem jechała, włosy miała powyrywane wraz ze skórą, naderwane uszy, oczy zakrwawione i
całą twarz podartą pazurami, jakby ją kto pobronował, że choć wiedzieli, co to za ziółko, a
niejeden szczerze się litował.
- Żeby tak pobić ludzi, no!
- Wstyd i obraza boska; toć ledwie żywi jadą.
- Niezgorzej poszlachtowani, co? I rzeźnik lepiej nie poredzi... Ale panu wójtowi przeciek
wszystko wolno, nie urzędnik to, nie figura? - dorzucał urągliwie Płoszka zwracając się
do narodu.
Stropili się tym wielce, bo choć Kozły dawna już przejechali, wieś jeszcze długo nie mogła
się uspokoić.
Tereska, która ze strachu schowała się w czas bitki, wylazła skądciś dopiero, kiej już obie
strony pojechały do sądów.
Zajrzała zaraz do Kozłów, że to Bartek pociotkiem jej wypadał z matczynej strony. W
chałupie nie było nikogo, jeno na dworze pod ścianą siedziało tych troje dzieci przywiezionych
z Warszawy.
Tuliły się do siebie, łapczywie ogryzając ziemniaki nie dogotowane, a broniąc się piskiem
i łyżkami od prosiąt. A tak były zabiedzone, wychudłe i obrosłe brudem, jaże litość ją
wzięła. Przeniesła je do sieni, a pozawierawszy drzwi, już w dyrdy poleciała z nowinami.
U Gołębiów jeno Nastka była.
Mateusz jeszcze przed śniadaniem poszedł był do Stacha, Bylicowego zięcia. Właśnie
wraz z nim penetrował rozwaloną chałupę, czyby się nie dała podnieść. Bylica chodził za
nimi, jąkając niekiedy swoje.
Pan Jacek zaś siedział jak zawdy na progu, papierosa kurzył i pogwizdywał na gołębie
kołujące nad trześniami.
Słońce się już podnosiło ku południowi, ciepło było galante.
Nagrzane powietrze mieniło się nad polami kiej woda, zboża i sady stały jakby w słońce
zapatrzone, że jeno niekiedy z trześni Bylicowych spadał okwiat chwiejąc się na trawach niby
biały motyl.
Dochodziło południe, kiej Mateusz skończył oglądanie; a dzióbiąc toporem jeszcze tu i
owdzie po bokach, rzekł stanowczo:
- Zetlałe do cna, samo próchno, nic z tego nie postawi, to darmo...
- Dokupiłbym niecoś nowego, może by... - szepnął błagalnie Stacho.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595