Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

każdej gardzieli się wydzierał.
Dzień dopiero co wstał, na wieś już wrzała kiejby na odpuście; dzieci wylatywały z krzykiem
na drogi, trzaskały drzwi, kobiety odziewały się na progach, już wypatrując tęskliwie
wskroś drzewin rozkwitłych i szarugi przysłaniającej dalekości.
- Wszystkie wracają! Gospodarze, parobcy, chłopaki, wszystkie! Już idą! Już wyszli z lasa,
już są na topolowej! - wołali na przemiany i ze wszystkich progów darły się krzyki, a co
gorętsze wybiegały kiej oszalałe; gdzie już płacz się rozlegał i tętenty biegnących naprzeciw...
Jeno trepy kłapały i błoto się otwierało, tak wyrywali za kościół na topolową - ale na długiej,
zadeszczonej drodze jeno mętne kałuże stały i siwiły się koleiny, głęboko wyrznięte.
Ni żywej duszy nie wypatrzył pod sczerniałymi od pluchy topolami.
Choć srodze zawiedzeni, bez namysłu i w dyrdy rzucili się na drugi koniec wsi, za młyn,
na drogę od Woli, boi tamtędy mogli powracać.
Hale cóż, kiej i tamój było pusto! Deszcz zacinał przysłaniając szarą kurzawą szeroki,
wyboisty gościniec; gliniaste wody rowami waliły, w bruzdach burzyła się woda i drogą też
szorowały strugi spienione, a rozkwitłe ciernie, brzeżące zielonawe pole, skulały zziębłe
kwiaty.
Wrony kołują górą, to plucha przejdzie! - rzekła któraś próżno wypatrując.
Posunęli się jeszcze ździebko, gdyż od spalonego folwarku ktosik zamajaczył na drodze i
ku nim się zbliżał.
Dziad to był ślepy i wszystkim znany; pies, któren go wiódł na sznurku, zaszczekał zajadle
i jął się ku nim rwać, ślepiec zaś nasłuchiwał pilnie, kij gotując ku obronie, ale dosłyszawszy
rozmowy przyciszył pieska i pochwaliwszy Boga rzekł wesoło:
- Miarkuję, co to lipeckie ludzie... hę? I coś sporo narodu...
Dziewczyny go obstąpiły i nuże rozpowiadać jedna przez drugą.
- Sroki me opadły i wszystkie naraz skrzeczą! - mruknął nasłuchując uważnie na wsze
strony, gdyż cisnęły się z bliska.
Kupą już wracali, dziad w pośrodku wlókł się huśtający na kulach i nogach pokręconych,
wypierał naprzód ogromną, ślepą twarz.
Policzki miał czerwone i spaśne, oczy bielmem zasnute, brwie siwe i krzaczaste, nochal
kiej trąbę, a brzucho niezgorzej wzdęte.
Cierpliwie słuchał, aż wymiarkowawszy przerwał im trajkoty:
- Z tymem i śpieszył do wsi. Niechrzczony jeden powiedział mi w sekrecie, co Lipczaki
dzisiaj wracają z kreminału! Wczoraj mi rzekł, myślę sobie, jutro do dnia skoczę i pierwszy
dam znać. Jakże, szukać takiej wsi jak Lipce! A które to wpodle drepcą? - bo nie poredzę po
samym głosie rozeznać?!
- Marysia Balcerkówna!... Nastka Gołębiów!... Ulisia sołtysowa!... Kłębowa Kasia!... Sikorzanka
Hanusia! - wołały wszystkie.
- Ho! ho! sam ci to kwiat pannowy wyszedł! Widzi mi się, co wam było pilno do parobków,
a dziadem musita się kontentować!... he?
- A nieprawda! po ojców wyszlim - zawrzeszczały.
- Loboga, dyć ślepy jezdem, ale nie głuchy! - aż baranicę głębiej nacisnął.
- Powiedziały we wsi, że już idą, tośmy wyleciały naprzeciw!
- A tu nikaj nikogo!
- Jeszczek za wcześnie; dobrze, by na połednie zdążyli gospodarze, bo chłopaki to może i
do wieczora nie ściągną...
- Jakże; razem ich puszczą, to i razem przyjdą!
- A może się w mieście zabawią? mało to tam pannów?... cóż to im za niewola do waju

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595