Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Jagusia.
- Skocz no, Józka, po Jagnę, niech przychodzi do chałupy, nie ostawię dzisiaj drzwi na
całą noc wywartych.
Ale Józka rychło oznajmiła, że u Dominikowej ciemno i na wsi już prawie wszędzie śpią.
- Nie puszczę latawca, niech se do rana posiedzi na dworze - wygrażała zasuwając drzwi.
Musiało też być już bardzo późno, kiej posłyszawszy targanie drzwiami zwlekła się
otwierać i aż się cofnęła, tak od Jagny buchnęło gorzałką. Niezgorzej musiała być napita,
gdyż długo macała za klamką i słychać było z izby potykanie się o sprzęty i to, że jak stała,
buchnęła się na łóżko.
- Cie! Że i na odpuście galanciej by się nie uraczyła, no, no!...
Ale już ta noc nie miała przejść spokojnie, gdyż na samym świtaniu zatrząsł się na wsi
taki wrzask i lament, że kto jeszcze spał, w koszuli śpiesznie wybiegał na drogę myśląc, iż się
kaj pali...
To Balcerkowa z córkami darła się wniebogłosy, że jej konia wyprowadzili złodzieje.
W mig cała wieś się zleciała przed chałupę, a one rozmamłane opowiadały nieprzytomnie
pośród płaczów i lamentów, jako Marysia poszła o świcie przysypać obroku, a tu drzwi wywarte,
stajnia pusta i konia przy żłobie nie ma.
- Ratuj, Jezu miłościwy! ratujcie, ludzie, ratujcie! - ryczała stara drąc się za łeb i tłukąc
się o płoty kiej ten ptak spętany.
Przyleciał sołtys, po wójta też posłali, ale go w domu nie było, zjawił się dopiero w parę
pacierzy, jeno że się ledwie na nogach utrzymał: napity był, rozespany i zgoła nieprzytomny,
bo jął cosik mamrotać i ludzi rozganiał, aż go sołtys musiał usunąć z oczu.
Ale i tak mało kto zważał na niego w tym ciężkim strapieniu, co jak kamienie przywaliło
wszystkie dusze; słuchali wciąż opowiadań drepcząc ze stajni na drogę i z nawrotem, nie wiedząc,
co począć, bezradni i do cna wystraszeni, aż któraś rzuciła w głos:
- To cygańska robota!
- Prawda, w lesie stoją! penetrowały wczoraj!
- Nie kto drugi ukradł, nie! - zerwały się burzliwe głosy.
- Lecieć do nich i odebrać, a sprać złodziejów! - wrzasnęła Gulbasowa.
- Na śmierć zakatrupić za taką krzywdę!
Wrzask buchnął ogromny ku wschodzącemu właśnie słońcu, kołki zaczęły rwać z płotów,
trząchać pięściami, kręcić się w kółko, to gdziesik już naprzód wybiegać z krzykiem,
kiej nowa sprawa się wydała.
Sołtyska z płaczem przybiegła, że i im wóz ukradli z podwórza.
Osłupieli, jak kieby piorun trzasnął gdziesik z bliskości, że długi czas jeno wzdychali
rozwodząc ręce i spoglądając na sie ze zgrozą.
- Konia z wozem ukradły, no, tego jeszcze we wsi nie bywało.
- Jakaś kara spada na Lipce.
- I co tydzień gorzej!
- Przódzi bez całe roki tylachna się nie zdarzało, co teraz przez miesiąc.
- A na czym się to jeszczech skończy, na czym! - poszeptywały trwożnie.
Naraz rzucili się za sołtysem do Balcerkowego sadu, kaj widne były końskie ślady,
znaczne po rosie i na świeżej ziemi, aż do sołtysowej stodoły; tam konia wprzęgli do wozu
złodzieje i kołując po rolach, wyjechali koło młynarza na drogę, biegnącą do Woli.
Pół wsi poszło rozpatrując w cichości ślady, które dopiero pod stogami spalonymi, przy
skręcie na Podlesie, urwały się z nagła, że nie sposób ich było odszukać.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595