Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Wkrótce zaturkotały pierwsze wozy zajeżdżając przed cmentarz i ludzie z dalszych wsi
nadchodzić poczęli gromadami, z chałup lipeckich też raz po raz wychodzono do kościoła, bo
często z wywieranych drzwi padała w noc struga światła topiąc się w omroczałym stawie, i
tupoty a przyciszone pogwary mrowiły się w ciepłym i omglonym powietrzu. Pozdrawiali się
na drogach, nie dojrzawszy w nocy, i niby ta rzeka, wzbierająca z wolna a bezustannie, ciągnęli
na rezurekcję.
U Borynów na gospodarstwie do pilnowania ostawały ino psy, stary Bylica i Witek, któren
pilnie majstrował wespół z Maćkiem Kłębowym kogutka, co to z nim mieli pójść po dyngusie.
Hanka wyprawiła najpierw Józkę z dziećmi i parobka; sama później miała nadejść. Ubrana
już była, ale ociągała się z wyjściem, jakby na coś oczekując, że wciąż wystawała w ganku
i stróżowała na drodze. Dopiero gdy Jagna poszła z kowalową i dosłyszała kowala idącego z
wójtem ku kościołowi, wróciła do izby, przykazując cosik po cichu staremu. Stanął na straży
w opłotkach, a ona wsunęła się na palcach do ojcowej komory... Po dobrej półgodzinie wyszła
stamtąd, coś pilnie zapinając stanik; oczy jej gorzały i ręce się trzęsły.
Nagadała, czego nikto nie pojął, i poszła na rezurekcję.

ROZDZIAŁ 5

Na drogach było pusto i ciemno, w chałupach gasły światła i przechodzili już ostatni ludzie,
jeno na kościelnym placu stały gęstwą wozy z wyłożonymi końmi, że tylko tupoty a
parskania roznosiły się w mroku, a pod dzwonnicą czerniały dworskie powozy.
Hanka jeszcze raz w kruchcie cosik pomajdrowała kiele stanika i spuściwszy chustę na
plecy, jęła się ostro przepychać do przednich ławek.
Kościół już był jakby nabity, ściżbiony naród kłębił się i wrzał niby woda, z poszumem
pacierzy, wzdychań, kaszlów a pozdrawiań, i kołysał się od ściany do ściany, aż się od tego
naporu kolebały chorągwie w ławki pozatykane i te świerczaki, którymi umaili ołtarze i ściany
wszystkie.
Ledwie co się przepchała do swojego miejsca, kiej proboszcz wyszedł z nabożeństwem, i
wraz też jęły się z gęstwy rwać głośne wzdychy i te ręce szeroko rozwodzone. Klękali kornie
cisnąc się coraz barzej, że wnet cały naród był na kolanach, ramię przy ramieniu, dusza przy
duszy, jako to pole nasadzone głowami, że ino w tym rozkołysanym ździebko, człowieczym
łanie oczy się mrowiły, połyskliwie kiej motyle niesąc się ku ołtarzowi wielkiemu, na figurę
Jezusa zmartwychwstałego, któren stojał nagi, skrwawiony, ranami pokryty i w płaszcz czerwony
jeno przyodziany z chorągiewką w ręku.
Cichość z nagła objęła kościół, jakby tego zwiesnowego przypołudnia, kiej to słońce
przypiecze pola, wiater ustanie i przygięte zboża se kłosami gwarzą, a jeno gdziesik wysoko,
pod niebem modrym, skowronkowe pieśni słodko podzwaniają...
Rozmadlali się z wolna, że wargi się wszędy trzęsły i pacierze ze wzdychaniami szemrały
cichuśko a rzęsiście kiej ten deszczyk trzepiący po liściach; głowy pochylały się coraz niżej,
czasem jęk wyrwał się skądciś, to czyjeś rozmodlone ręce wychynęły prosząco ku ołtarzowi
albo i płacz zakwilił pisklęcy, żałosny, z tej ciżby, co jak krze przyziemne tuliła się trwożnie
w cieniach naw wyniosłych i mrocznych, niby bór odwieczny, bo chociaż na ołtarzach gorzały
światła, gęsty mrok zalegał kościół, że to oknami a głównie przez wielkie drzwi wywarte
noc się cisnęła czarna i zaglądał blady sierp księżyca zza chmur.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595