Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Patrzyli na niego ze zdumieniem i zgrozą, a z często gęsto usłyszał przykre słowo i odebrał
takie spojrzenie, jako ten pies, któren się tam ciśnie, gdzie go nie wołają. Ale Kuba nic
sobie z tego dzisiaj nie robił; ściskał w garści pieniądz, a duszę miał pełną słodkości i dobroci,
jakoby po spowiedzi się czuł abo zasie i lepiej.
Zaczęło się nabożeństwo.
Uklęknął przy samej kracie i śpiewał z innymi, zapatrzony pobożnie w ołtarz, gdzie u góry
był Bóg Ociec, siwy Pan i srogi, rychtyk podobny do dziedzica z Drzazgowej Woli, a w
pośrodku sama Częstochowska w złocistym obleczeniu patrzyła na niego... a wszędy lśniła się
pozłota, jarzyły się świece i stały bukiety papierowych czerwonych kwiatów... a ze ścian i z
okien kolorowych wychylały się złote obręcze i święte, surowe twarze, i smugi złota, purpury,
fioletu niby tęcza padały na jego twarz i głowę, całkiem jakby się unurzał w stawie przed zachodem,
kiedy .słońce bije w wodę. I poczuł się jakoby w niebie w tych ślicznościach, że ruchać
się nie śmiał, ino klęczał wpatrzony w czarniawą, słodką, matczyną twarz
.Częstochowskiej, ino mówił pacierz za pacierzem spieczonymi wargami, a potem ino śpiewał
tak żarliwie, tak ze wszystkich sił duszy wierzącej, tak sercem pełnym ekstazy, że jego
zaschły, skrzypiący głos rozlegał się najdonośniej.
- Beczycie, Kuba, kiej ta koza żydowska! - szepnął mu ktoś z boku.
- La Pana Jezusa i tej Panienki... - mruknął, przerywając, bo się kościół uciszył. Ksiądz
wszedł na ambonę, i wszyscy zadarli głowy i wpatrywali się w dobrodzieja, któren w białej
komży pochylił się nad narodem i czytał Ewangelię - a światła i farby biły na niego z okien,
że widział się wszystkim jako ten anioł płynący na tęczy... Ksiądz mówił długo i tak mocno,
że jaki taki westchnął skruszonym sercem, niejednemu łzy pociekły, a któren znów zasie
spuszczał oczy i kajał się w sumieniu - i obiecywał poprawę... A Kuba patrzył w dobrodzieja,
jak w obraz święty, i aż mu dziwno było, że to ten sam dobry pan, co mówił do niego i dał mu
złotówkę bo teraz wyglądał jak archanioł na ognistym wozie brzasków, twarz mu pobladła,
oczy ciskały błyskawice, gdy zaczął podnosić głos i wypominać narodowi grzechy wszelkie,
a skąpstwo, a pijaństwo, a rozpustę, a czynienie szkód, nieszanowanie starszych, bezbożność!
I wołał wielkim głosem o upamiętanie się, błagał, zaklinał, prosił - aż Kuba nie wytrzymał i
jął się trząść w sobie z winy tych wszystkich grzechów, z żalów, ze skruchy i ryknął głośnym
płaczem, a za nim naród cały: kobiety, gospodarze nawet, że płacz się uczynił w kościele,
chlipanie, wycieranie nosów, a gdy ksiądz z pokutną modlitwą zwrócił się do ołtarza i padł na
kolana - jęk przeleciał kościół, i naród, jak las przygięty wichurą, runął twarzami na podłogę,
aż kurz się podniósł i niby obłokiem osłonił te serca skruszone i łzami, westchnieniami, krzykiem
wołające do Pana o zmiłowanie.
A potem cichość zapadła, cichość rozmodlenia i serdecznej rozmowy z Panem, bo zaczęła
się suma - organy huczały zgłuszonym, pokornym a głębokim głosem aż dusza Kuby
zamierała z lubości i szczęścia nieopowiedzianego...
A potem głos księdza podnosił się z nagła od ołtarza i płynął nad pochylonymi głowami
strugą brzmień przenikających i świętych; to dzwonki krótką salwą dźwięczały, to dymy kadzideł
biły pachnącymi słupami i niby obłokiem pokrywały klęczących i rozmodlonych - a
Kubę napełniały taką rozkoszą, aż wzdychał ino, rozkładał ręce, bił się w piersi i zamierał z
tej słodkiej niemocy, a szmery modlitw, westchnienia, nagłe wykrzyki i jęki gdzieniegdzie,
gorące oddechy, światła, dymy, głos organów zatapiały go jakoby w świętym śnie, jakoby w
zapamiętaniu.
- Jezus! Jezus mój kochany! - szeptał olśniony i nieprzytomny, a złotówkę mocno dzierżył
w garści, bo gdy po Podniesieniu Jambroży zaczął obchodzić z tacką i pobrzękiwać, by

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595