Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

przezpiecznie iść, bo raz po raz leciały na drogę odłamane gałęzie.
Stary też, zgarbiony, przemykał pod samymi płotami, ledwie widny w tej dziwnej szarości
zmierzchu, kieby ze startego na proch szkła uczynionego.
- Jeśli do wójta idziecie, we młynie pono, w chałupie go nie ma! - Jagustynka zjawiła się
przed nim niespodziewanie.
Zawrócił ku młynowi bez słowa, nie cierpiał bowiem tego pleciucha.
Dopędziła go wnet i drepcąc pobok, zaszeptała prawie w same uszy:
- Zajrzyjcie do moich Pryczków abo i do Filipki... zajrzyjcie!...
- Bym co pomógł, to zajrzę...
- Tak skamlały, abyście do nich zajrzeli... przyjdźcie!... - gorąco prosiła.
- Dobrze, jeno przódzi muszę z wójtem pomówić.
- Bóg zapłać!
Pocałowała go w rękę roztrzęsionymi wargami.
- A wam co?
Zdumiał się, bo zawżdy byli z sobą jakby we wojnie.
- Co by zaś, jeno na każdego przychodzi taki czas, że jako ten pies zgoniony a bezpański,
rad, kiej go poczciwa ręka pogłaszcze... - szepnęła łzawo, ale nim nalazł dla niej to dobre
słowo, odeszła śpiesznie.
A on i we młynie wójta nie nalazł; ze strażnikami pono do miasta pojechał - powiedział
młynarczyk zapraszając na odpocznienie do swojej izdebki, gdzie już dosyć siedziało lipeckich
bab i chłopów z drugich wsi, oczekujących na swoją kolej mielenia. Byłby tam Rocho
chętnie posiedział dłużej, ale Tereska żołnierka, siedząca z inszymi, przysiadła wnet do niego
i jęła nieśmiało a cichuśko wypytywać o Mateusza Gołębia.
- Byliście u chłopów, toście i jego musieli widzieć... a zdrowy? a dobrej myśli? a kiej go
puszczą?.. - przycierała, w oczy mu nie spoglądając.
- A jak się ma wasz we wojsku? zdrowy? rychło wraca?... - spytał w końcu również cicho
uderzając ją srogimi oczyma.
Sczerwieniła się i uciekła za młyn.
Pokiwał głową nad jej zaślepieniem i poszedł, chcąc cosik przełożyć a strzec przed grzechem,
ale na młynicy, choć się paliły lampki, w tym roztrzęsionym kurzu mącznym i mroku
nie mógł jej odnaleźć: schowała się przed nim. Młyn zaś tak turkotał, wody z takim krzykiem
nieustannym waliły na koła, a wiater kieby tymi największymi worami rypał raz po razie we
ściany i dachy, że wszystko było w takim dygocie i roztrzęsieniu, jakby leda mgnienie rozlecieć
się miało, aż Rocho dał spokój szukaniu i zaraz poszedł do tych nieboraczek.
Tymczasem noc się już stała zupełna; wskroś rozkolebanych drzew trzęsły się gdzieniegdzie
zapalone światła, jako te ślepia wilcze, ale na świecie było dziwnie jasno, że dojrzał
chałupy pokryte w sadach, a nawet pól mogły sięgnąć oczy, niebo zaś wisiało wysokie i
ciemne, granatowe, prawie czyste, bo ino kajś niekaj jakby śniegiem przyprószone, i gwiazdy
się coraz rzęsiściej wysypywały, tylko wiater nie ścichał, a naprzeciw, mocy jeszczech nabierał
większej i całym światem już się przewalał.
I wiał tak bez mała całą noc, że mało kto poredził oczy zmrużyć choćby na pacierz, gdyż
chałupy srodze przewiewał, drzewa chlastały po ścianach i szyby gnietły, a tak we ściany
rypał i tłukł, kieby tymi barami, iż myśleli nieraz, co całą wieś wyrwie i po świecie roztrzęsie.
Uspokoiło się dopiero nad ranem, ale ino co kokoty przepiały na świtanie i pomordowany
naród zasnął, grzmoty jęły huczeć i przewalać się nad światem, a łyskawice zamigotały
krwawymi postronkami, potem zaś deszcz spadł ulewny. Nawet powiadali, że pioruny gdziesik
biły nad borami.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595