Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

ruchali się ludzie, konie rżały i wozy turkotały wesoło, a jeno lipeckie role stały puste, ciche,
zgoła obumarłe i jako ten smętarz żałosne...
A kieby na dobitkę jeszczech te ciężkie strapienia o uwięzionych...
Mało jeśli co dnia nie ciągnęło do miasta po kilkoro ludzi z węzełkami, a i z tym płonym
skamłaniem, bych wypuścili niewinowatych.
Hale! będzie ta kto miał miłosierdzie nad pokrzywdzonym narodem, jeśli on sam sobie
sprawiedliwości nie wydrze!...
Źle się działo, tak źle, że nawet obce ludzie, z drugich wsi, zaczęli już miarkować, jako
krzywda Lipiec jest krzywdą wszystkiego narodu chłopskiego. Jakże, jeno małpa małpie zajdy
szarpie, a człowiek za człowiekiem powinien trzymać, bych i jemu na taki sam koniec nie
przy- szło.
Więc i nie dziwota, jako drugie wsie, choć ta przódzi koty darły z Lipcami o granice i
różne szkody sąsiedzkie albo i z czystej zazdrości, że to Lipczaki wynosiły się hardo nad
wszystkie, a wieś swoją uważały za najpierwszą, teraz poniechali sporów otrząchając z siebie
zawziętość, bo często chłop jakiś z Rudek, to z Wólki, to z Dębicy, a nawet i z rzepeckiej
szlachty niejeden przebierał się do Lipiec na kryjome przewiady.
Zaś w niedzielę po sumie albo jak wczoraj przy zjeździe do spowiedzi rozpytywali się
pilnie o uwięzionych srożąc przy tym twarze, siarczyście klnąc, a zarówno z lipeckimi pięście
zaciskając na krzywdzicieli i wielce się litując nad dolą pokrzywdzonego narodu.
Właśnie był teraz nad tym Rocho medytował postanawiając zarazem jakieś przedsięwzięcie
ważne, gdyż jeszcze barzej zwolnił kroku, często przystawał, chroniąc się od wiatru
za grubsze drzewa i jakby nic dokoła nie widzący, we świat poglądał daleki...
A widniej się jakoś zrobiło i cieplej, jeno ten uprzykrzony wiater wzmagał się z godziny
na godzinę, że jeden szum niósł się całym światem, i już co cieńsze drzewiny pokładały się z
jękiem, trzepiąc gałęziami po stawie, snopki ano wyrywał z dachów i co kruchsze gałęzie
odzierał, a wiał już teraz górą i z taką mocą, że wszyćko się ruchało: i sady, i płoty, i chałupy,
i pojedyńcze drzewa, aż się zdało, jako z nim w jedną stronę lecą, a nawet to blade słońce, co
się spoza rozwalonych chmur wysupłało, wydało się również uciekającym po niebie, zawlekanym
kieby piaskami rozwianymi, zaś nad kościołem jakieś stado ptaków z rozczapierzonymi
skrzydłami nie mogąc się uporać z pędem, dały się nieść wichurze i ze strachliwym
krzykiem rozbijały się o wieżę i rozchwiane drzewa.
Ale wiater, choć był przykry i nieco szkodliwy, sielnie też przesuszał role, bo już od rana
galanto zbielały zagony, a drogi ociekały z wody...
Rocho długo stojał w medytacji onej, o Bożym świecie zapomniawszy, aż poruszył się z
nagła, doszły go bowiem z wichurą jakieś swarliwe głosy.
Rozejrzał się bystro: po drugiej stronie stawu, przed sołtysową chałupą, w opłotkach,
czerwieniła się kupa kobiet z jakimiś ludźmi w pośrodku...
Pośpieszył tam z ciekawością, co by się stało nie wiedząc.
Ale dojrzawszy z dala strażników z wójtem, skręcił w najbliższe opłotki, a stamtąd jął się
ostrożnie przebierać sadami ku gromadzie; nie lubił jakoś leźć w oczy urzędom.
Gwar zaś był coraz wrzaskliwszy, kobiet wciąż przybywało, dzieci też całą hurmą zbiegały
ze wszystkich stron cisnąc się do starszych, a poszturchując między sobą, aż ciasno się
uczyniło w opłotkach, i wywalili się na drogę, nie bacząc na błoto ni na rozkolebane drzewa,
siekące gałęziami. Jazgotali cosik spólnie, to jakieś osobne głosy się wydzierały, ale co by,
nie mógł wymiarkować, bo wiater porywał słowa. Dojrzał jeno przez drzewa, że Płoszkowa
rej wiodła: gruba, spaśna, z rozczerwienioną gębą, wykrzykiwała cosik najgłośniej i tak zajadle

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595