Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

- A kaj go schowasz, by ci nie odebrali?
- Już ja taki schowek umyśliłem, że i strażniki nie zwąchają... A potem, kiej przepomną,
sprowadzę go do chałupy i powiem, com se nowego znęcił i obłaskiwał - rozpozna to kto,
Józia? Ino me nie wydaj, to ci jakich ptaszków przyniosę albo i młodego zajączka.
- Chłopak to jestem, bym się ptaszkami bawiła? Głupi, przebierz się zaraz, to razem pójdziem
do kościoła.
- Józia, dasz mi ponieść palmę? co?
- Zachciało mu się!... dyć ino kobiety mogą nieść do poświęcania!
- Przed kościołem ci oddam, ino przez wieś...
Prosił tak gorąco, aż przyobiecała, zwracając się prędko do wchodzącej właśnie Nastki
Gołębianki, już wyszykowanej do kościoła i z palmami w ręku.
- Nie miałaś czego o Mateuszu? - zagadnęła Hanka po przywitaniu.
- Tyle jeno, co wójt wczoraj przywiózł: jako zdrowszy.
- Wójt akuratnie tyle wie co nic albo i wymyśli, czego nie było.
- To samo pono i dobrodziejowi mówił.
- A o Antku to i słowa rzec nie umiał.
- Pono Mateusz siedzi z drugimi, Antek zaś osobno.
- I... tak jeno szczeka, żeby się miał z czym do chałup zamawiać...
- Był to z tym i u was!
- Co dnia zachodzi, ale do Jagusi; ma z nią jakieś sprawy, to się schodzą i przed ludźmi
uredzają w opłotkach.
Powiedziała ciszej, z naciskiem, wyglądając oknem, bo w sam raz Jagna schodziła z ganku,
wystrojona sielnie, z książką w ręku i z palmami. Długo patrzała za nią.
- Spóźnita się, dzieuchy, ludzie już całą drogą walą.
- Nie przedzwaniali jeszcze.
Ale wraz i dzwony się ozwały hukliwie nawołując w dom Pański i bimbały wolno, długo
i rozgłośnie.
Że w jaki pacierz, a wszyscy poszli z chałupy do kościoła.
Hanka ostała sama, nastawiła obiad, przyogarnęła się nieco i zabrawszy dzieci siadła z
nimi na ganku, by je wyczesać i przeiskać, że to w tygodniu nie starczyło nigdy czasu.
Słońce podniesło się już dość wysoko i ludzie zewsząd zbierali się do kościoła, co trocha
wysypując się z opłotków, że po drogach niby te maki czerwieniały się kobiece przyodziewy i
brzmiały pogwary z krzykami dzieci, zabawiających się ciskaniem kamieni po wodzie i za
ptakami; niekiedy wozy turkotały, pełne ludzi z drugiej wsi, to chłopy jakieś, snadź obce,
przechodziły pochwalając Boga, aż z wolna wszyscy przeszli i opustoszałe drogi pomilkły.
Hanka wyiskawszy dzieci do czysta zaprowadziła je na słomę przed doły, by się same
zabawiały, zajrzała do parkocących garnków i wróciła na dawne miejsce modląc się półgłosem
na koronce, że to na książce nie umiała.
Dzień już się podnosił ku południowi, cichość zgoła świąteczna ogarniała wieś, że nikaj
głosów żadnych nie było, tyle jeno, co te wróble ćwierkania i świegoty jaskółek lepiących
gniazda pod okapami. Czas był ciepły, pierwsza wiosna ledwie co trąciła ziemię i tknęła
drzew; niebo wisiało młode; przemodrzone i dziwnie łyskliwe; sady stały bez ruchu, ku słońcu
podając gałęzie, nabite spęczniałymi pąkami, zaś olchy, staw brzeżące, niby w cichuśkim
dychaniu poruchiwały żółtymi baziami, a pędy topól rdzawe, lepkie i pachnące, a jakoby
miodem ciekące, otwierały się na światło niby te dzioby pisklęce...
Pod chałupami dogrzewało galanto, że już muchy wyłaziły na ogrzane ściany, a czasem i
pszczoła się pokazywała, z brzękiem padając na stokrotki, patrzące spod płotów, albo się pilnie

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595