Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Agata patrzała w nią jak w obraz, nie śmiejąc już dopytywać.
- Mój Jezu! Sąd ci tu był we wsi ostateczny, kiej ano wzięli wszystkich i do miasta powiedli,
ostatnia godzina, powiadam wam, że dziw, jako żywię jeszcze i ten dzień jasny oglądam!
A to już jutro będzie całe trzy tygodnie, a mnie się widzi, jakby to wczoraj się stało.
Ostał jeno w chałupie Maciek, wiecie, i dzieuszyska, które teraz gnój powiezły w pole, i ja
sierota nieszczęsna!
- A poszły! ścierwy... to własne dzieci tratują jako te świnie! - krzyknęła naraz na gęsi: -
Pilusie, pilu, pilu, pilu !
Nawoływała gąsięta, bo całym stadem, z matkami na czele, ruszyły w opłotki.
- Niech się zabawią, gap nikaj nie widać, przypilnuję bacznie.
- Ruchać się nie możecie, a gdzie wam za gąsiętami biegać !..
- Już me ździebko chorość odeszła, skorom jeno w te progi stąpiła.
- To pilnujcie... narządzę wama co jeść... a może mleka uwarzyć?
- Bóg wam zapłać, gospodyni, ale sobota to ci wielkopostna, to z mlekiem jeść mi się nie
godzi... wrzątku dajcie jaki garnuszek, chleb mam, to se wdrobię i pojem galanto.
Jakoż Kłębowa wnet jej przyniesła osolonego wrzątku na miseczce, w któren stara wdrobiła
chleb i pojadała z wolna dmuchając w łyżkę, a Kłębowa zaś przysiadła w progu i oganiając
oczyma gąsięta, skubiące pod płotami, znowu powiedała:
- O las poszło. Dziedzic sprzedał go kryjomo przed Lipcami Żydom. Jeli go wnet rąbać!
Krzywda była taka i sprawiedliwości znikąd, to i co miały począć? do kogo iść ze skargą? A
do tego zawziął się na cały naród, że ni jednego komornika ze wsi do roboty nie zawołał.
Zmówili się też i całą wsią poszli swojego bronić, ile ino narodu było. Powiedali, że wszystkich
karać nie pokarzą, jeśliby na to przyszło, ale nikto o tym nie pomyślał, bo jakże? za co to
mieli karać? przeciech o swoje jeno zabiegali. Poszli do poręby, pobili rębaczów, że po dobrej
woli nie ustąpili, pobili dworskich i wszystkich ano z boru wygnali... Na swoim postawili, a
po sprawiedliwości, bo póki z lasu nie wydzielą, co jest czyje, ruchać go nikt prawa nie ma.
Ale się dużo przy tym pomarnowało naszych, starego Borynę przywieźli z rozłupaną głową:
borowy ci go tak uszlachtował, a tego ci znowuj Antek Boryniak zakatrupił za ojca.
- Jezus! zakatrupił, na śmierć?!
- Na śmierć, a stary do dzisiaj ano choruje i bez rozumu zgoła leży, juści, on najbardziej
ucierzpiał, ale i drugie też niemało: Szymek Dominikowej miał przetrącony kulas, Mateusz
Gołąb był tak pobity, że go aż przywieźć musieli, Płoszce Stachowi rozwalili łeb, a drugim
dostało się też dosyć, że i nie spamiętać, co i komu! Nikto się tym zbytnio nie frasował ni
narzekał, bo swoje dokazali, wrócili też bujno, ze śpiewami kiej po tej wojnie wygranej, całą
noc w karczmie z uciechy pili, a barzej pobitym gorzałkę do chałup nieśli.
A na trzeci dzień jakoś, w niedzielę, śnieg padał mokry i zrobiła się taka plucha od samego
rana, iż trudno było nosa wyścibić na dwór. Zbieraliśmy się właśnie do kościoła iść, kiedy
Gulbasowe chłopaki poczęły na wsi krzyczeć: “Strażniki jadą!”
Jakoż może w pacierz przyjechało ich ze trzydziestu, a z nimi urzędniki i cały sąd, rozłożyli
się na plebanii. No, że już i nie wypowiem, co się działo, kiej zaczęły sądzić, wypytywać,
zapisywać, a naród po kolei brać pod stróżę... Nikto się nie opierał, każden pewny był swojego,
a wszystkie kiej na spowiedzi przyświarczały i prawdę szczerą mówili. Dopiero pod wieczór
skończyli i chcieli zrazu całą wieś wraz ze wszystkimi kobietami brać, ale podniósł się
taki krzyk a ten płacz dzieciński, że chłopy już się za kołami oglądali... Dobrodziej musiał
cosik przełożyć starszym, że nas poniechali, nawet Kozłowej, silnie wygrażającej wszystkim,
nie wzięli, chłopów jeno samych zabrali do kreminału, Antka zaś Borynowego w postronki
przykazali wiązać!

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595