Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

pól, pławiących się leniwie w słońcu, a wszędy było tak wiośniano, rozlegle, jasno, chociaż i
jeszczech ździebko szarawo, i taką lubością tchnęło, że już się dusza Agaty wyrywała, by
lecieć, jako ten ptak radością opity niesie się z krzykiem w cały świat.
- Jezus mój! Jezusiczku kochany! - pojękiwała ledwie przysiadując nieco i jakby zgarniając
ten świat wszystek w roztrzęsione radością i wielce czujące serce.
Hej! zwiesna ci to szła przeciech nieobjętymi polami, skowronkowe pieśnie głosiły ją
światu i to słońce święte, i ten wiater pieszczący, słodki a ciepły kiej matczyne całunki, i to
przytajone jeszczech dychanie ziemic, tęsknie czekających na pługi i ziarno, i to wrzenie we-
sela unoszące się wszędy, i to powietrze ciepłe, orzeźwiające i jakoby nabrzmiałe tym
wszystkim, co wnetki się stanie zielenią, kwiatem i kłosem pełnym.
Hej! zwiesna ci to szła, jakoby ta jasna pani w słonecznym obleczeniu, z jutrzenkową i
młodą gębusią, z warkoczami modrych wód, od słońca płynęła, nad ziemiami się niesła w one
kwietniowe poranki, a z rozpostartych rąk świętych puszczała skowronki, by głosiły wesele, a
za nią ciągnęły żurawiane klucze z klangorem radosnym, a sznury dzikich gęsi przepływały
przez blade niebo, że boćki ważyły się nad łęgami, a jaskółki świegotały przy chatach i wszystek
ród skrzydlaty nadciągał ze śpiewaniem, a kędy tknęła ziemię słoneczna szata, tam podnosiły
się drżące trawy, nabrzmiewały lepkie pęki, chlustały zielone pędy i szeleściły listeczki
nieśmiałe, i wstawało nowe, bujne, potężne życie, a zwiesna już szła całym światem, od
wschodu do zachodu, jako ta wielmożna Boża wysłanniczka, łaski i miłosierdzie czyniąca...
Hej! zwiesna ci to ogarniała przyziemne, pokrzywione chaty, zaglądała pod strzechy miłosiernymi
oczyma, budząc struchlałe, omroczone role serc człowiekowych, że dźwigały się z
utrapień i ciemnic, poczynając wiarę na lepszą dolę, na obfitsze zbiory i na tę wytęsknionej
szczęśliwości godzinę...
Ziemia się rozdzwaniała życiem kieby ten dzwon umarły, gdy mu nowe serce uwieszą,
serce ze słońca uczynione, że bije górnie, dzwoni, huczy radośnie, budzi struchlałe i śpiewa
takie rzeczy i sprawy, takie cuda i moce, aże serca biją do wtóru weselnego, aże same łzy leją
się z oczu, aże dusza człowiekowa zmartwychwstaje w nieśmiertelnych mocach i klęczący ze
szczęścia ogarnia sobą oną ziemię, ów świat cały, każdą grudkę napęczniałą, każde drzewo,
każden kamień i chmurę każdą, wszystko ano, co uwidzi i co poczuje...
Tak ci to i czuła Agata kusztykając z wolna i żrąc spragnionymi oczyma tę ziemię kochaną,
tę ziemię świętą, że szła jak pijana.
Aż dopiero gdy sygnaturka zaświegotała na lipieckim kościele kiej ten ptaszek zwołujący
na modlitwę, ocknęła stara z nagła padając na kolana.
...iżeś swoją świętą przyczyną sprawił, jakom powróciła...
...iżeś, Panie, pokazał miłosierdzie nad sierotą...
Mogła to mówić! kiej łzy jako ten deszcz rzęsisty zalały jej serce i spływały po wynędzniałej
twarzy, że jeno mamrotała cosik, a tak się trzęsła w sobie, że ani weź naleźć różańca, ni
tych słów pacierza, które się rozsuły po duszy palącą rosą, to porwała się z mocą i poszła,
pilnie patrząc po polach i powiadając w głos jakie słowo modlitwy, przypomniane z nagła...
Że zaś dzień był już duży i mgły całkiem spadły, Lipce jawiły się przed nią jakby na dłoni,
leżały nieco w dole nad ogromnym stawem modrzącym się kiej lustro spod białawej a leciuchnej
przysłony, obsiadły wodę kręgiem niskich, szerokich chałup, co jak kumy w sobie
wielce podufałe, przysiadły w sadach jeszcze nagich, dymy kajś niekaj rwały się nad strzechami,
gdzie zaś szyby przebłyskiwały w słońcu albo bieliły wskroś czarniawych sadów
świeżo pobielone ściany.
Każdą chałupę mogła już dojrzeć z osobna. Młyn ano, którego bełkotliwy turkot dochodził

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595