Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

w onej świętej cichości wschodów rozdzwaniał się na świat cały.
Wraz i drugie jęły się zrywać, skrzydełkami bić, w niebo się drzeć i śpiewać zawzięcie, a
poranek głosić wszemu stworzeniu czującemu.
A po nich wnet i czajki zakwiliły jękliwie na moczarach.
Boćki też wzięły klekotać rozgłośnie gdziesik po wsiach, jeszcze nie rozpoznanych w
szarościach.
Słońce zaś było już ino, ino...
Aż i ono pokazało się zza lasów dalekich, wychylało się z przepaści i kieby tę ogromną,
złocistą i rozgorzałą ogniami patynę wynosiły Boże, niewidzialne ręce nad sennymi ziemicami
i żegnając światłością świat, żywe i umarłe, rodzące się i struchlałe, rozpoczynało świętą
ofiarę dnia, że wszystko jakby z nagła padło w proch przed majestatem i zamilkło przywierając
oczy niegodne.
I oto dzień się stał, jako to nieobjęte morze weselnej światłości.
Mgły kiej wonne dymy z trybularzów biły z łąk ku rozzłoconemu niebu, a ptactwo i
stworzenie wszelkie uderzyło w wielki krzyk śpiewań, jakoby w ten pacierz serdecznych
dziękczynień.
Słońce zaś urastało wciąż, wynosiło się nad bory czarne, nad wsie nieprzeliczone, coraz
wyżej, i wielkie, gorejące, ciepłe kiej to święte oko miłosierdzia Pańskiego brało we władną i
słodką moc panowanie nad światem.
W ten czas właśnie, na wzgórzu piaszczystym pod lasem, spod dworskich stogów łubinowych,
stojących wpodle szerokiej i wyboistej drogi, pokazała się stara Agata, powinowata
czy krewniaczka Kłębów.
Powracała ona z żebrów, na któren to chleb Jezusowy była poszła jeszcze w kopania, a
teraz ci z nawrotem do Lipiec ciągnęła jako ci ptakowie, zawżdy wracający o wiośnie do
gniazd swoich.
Stare to było, schuchrane, słabe i ledwie dychające, iż się widziała jako ta wierzba przydrożna,
pokrzywiona, spróchniała, co to się już ledwie tli i domiera w piachach; w łachmanach
juści była, z kosturem dziadowskim w ręku, z tobołkami na plecach, obwieszona różańcami.
Wylazła spod brogów o samym wschodzie i śpiesznie drepcąc podnosiła do słońca twarz
szarą i wyschłą jako te płone ugory zeszłoroczne; jeno jej siwe, zaczerwienione oczy rozbłyskiwały
radością.
Jakże!... po długiej i ciężkiej zimie do swojej wsi rodzonej wracała, to biegła aż truchcikiem,
że ino torbeczki wyskakiwały po bokach i dzwoniły różańce, ale iż ją spierało, a zadychliwość
raz wraz chwytała się bolących piersi to musiała przystawać, wolnieć i już szła ciężko,
z utrudzeniem, jeno tymi głodnymi oczyma latając po świecie i pośmiechując się do tych
pól szarych, w zielonawe mgły przysłonionych, do wsi wynurzających się z wolna z mgielnych
topieli, do tych nagich jeszcze drzew stróżujących nad drogami lebo samotne stójki odbywających
po polach, do całego świata!
Słońce się już było podniesło na parę chłopów, że dojrzał choćby i najdalsze kraje pól;
wszystko błyszczało różaną rosą, czarne role połyskiwały się w słońcu, wody grały po rowach,
skowronkowe głosy dzwoniły w chłodnym powietrzu, gdzie zaś pod kamionkami tliły
się ostatnie płaty śniegów, żółte bazie na poniektórych drzewach trzęsły się kieby te bursztynowe
paciorki, w zaciszach zaś albo i pod nagrzanymi kałużami spośród rdzawych, zeszłorocznych
liści przedzierały się złotawe źdźbła traw młodych, gdzie znów patrzyły żółte oczy
kaczeńców, wiaterek też wziął przygarniać leciuchno i roztrząsał wilgotne, rzeźwe zapachy

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595