Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

ROZDZIAŁ 1

Czas był wiosenny o świtaniu.
Kwietniowy dzień dźwigał się leniwie z legowisk mroków i mgieł jako ten parob, któren
legł spracowany, a nie wywczasowawszy się do cna zrywać się ano musi nade dniem, by
wnetki imać się pługa i do orki się brać.
Poczynało dnieć.
Ale cichość była jeszcze całkiem drętwa, tyle jeno, co rosy kapały rzęsiście z drzew pośpionych
w mącie nieprzejrzanym.
Niebo, kiej ta płachta modrawa przejęta wilgotnością i orosiała, przecierało się już
ździebko nad ziemią czarną, głuchą i zgoła w mrokach zagubioną.
Mgły niby mleko wzburzone przy udoju zalewały łęgi i pola nizinne. Kokoty zaczęły
piać na wyprzódki gdziesik po wsiach jeszcze niewidnych.
Ostatnie gwiazdy gasły kiej oczy śpiączką morzone.
Na wschodzie zaś, jako zarzewie roztlewające spod ostygłych popiołów, jęły się rozżarzać
zorze czerwone.
Mgły się zakolebały z nagła, wzdęły i ruchający ciężko, niby wody roztopów wiosennych,
biły w czarne pola albo zasie, kieby dymy kadzielne, wionęły sinym przędziwem ku
niebu.
Dzień się już stawał i przepierał z blednącą nocą, która przywierała do ziem grubym,
przemoczonym kożuchem.
Niebo się rozlewało z wolna światłościami, zniżając się coraz barzej nad światem, że już
kajś niekaj wydzierały się na jaśnię czuby drzew, oprzędzone mgłami, a gdzie znów, na wyżach,
jakieś pola szare, przesiąkłe rosą, wyleniały się z nocy; to stawy zamigotały poślepłymi
lustrami albo strumienia kiej długachne, orosiałe przędze wlekły się wskroś mgieł rzednących
i świtów.
Dzień się już czynił coraz większy, zorze rozsączały się w martwe siności, że na niebie
poczynały gorzeć jakoby krwawe łuny pożarów jeszcze nie dojrzanych, i tak się galanto rozwidniało,
iż ano bory wyrastały dokoła czarną obręczą, a wielka droga, obsiadła rzędami topoli
pochylonych, utrudzonych jakoby w ciężkim chodzie pod wzgórze, dźwigała się coraz
widniej na światłość, zaś wsie, potopione w mrokach przyziemnych, wyzierały gdzieniegdzie
pod zorze, kieby te czarne kamienie spod wody spienionej, i poniektóre już drzewa co bliższe
srebrzyły się całe w rosach i brzaskach.
Słońca jeszcze nie było, czuło się jeno, że leda pacierz wyłupie się z tych zórz rozgorzałych
i padnie na świat, któren dolegiwał ostatków, ozwierał ciężko mgławicami zasnute oczy,
poruchiwał się ździebko, przecykał z wolna, ale jeszczech się lenił w słodkim, odpoczywającym
dośpiku, bo cichość padła barzej w uszach dzwoniąca, jakoby ziemia dech przytaiła -
jeno wiater, jako to dychanie dzieciątka, cichuśki powiał od lasów, aż rosy potrzęsły się z
drzew.
Aż z tej omdlałej szarości świtów, z tych sennych jeszcze, omroczałych pól, jakoby w
kościele rozmodlonym i oniemiałym, kiedy dobrodziej ma wznieść na Podniesienie Hostię
Przenajświętszą - wystrzelił z nagła głos skowronkowy...
Wyrwał się gdziesik z roli, zatrzepotał skrzydłami i jął świergotać, jako ta z czystego srebra
sygnaturka, jako ten wonny pęd wiośniany tlił się w bladym niebie, bił w górę, głośniał, iż

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595