Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Dwór uprzedzony przybywał rębaczom na pomoc.
Na czele parobków jechał rządca, wpadli na porębę ostro i zaraz z miejsca dopadłszy kobiet
zaczęli je prać batami, a rządca, chłop kiej tur, bił pierwszy i krzyczał:
- Złodzieje, wszarze! Batami ich! W postronki, do kryminału!
- Kupą, kupą, do mnie, nie dawać się! - wrzeszczał Boryna, bo naród już się rozlatywał
zestrachany, ale na ten głos powstrzymywali się w miejscu i nie bacząc na baty, prażące niejednych
już po łbach, w dyrdy, osłaniając rękami głowy, biegli do starego.
- Kijami psubratów! Cepami w konie! - krzyczał rozsrożony stary i porwawszy jakiś kół
pierwszy rzucił się na dworskich; a prał, gdzie popadło; za nim zaś, kiej ten bór wichurą
gniewu przejęty, zwarły się chłopy ramię w ramię, cepy przy cepach, widły przy widłach i z
krzykiem ogromnym runęli na dworskich prażąc, czym kto ino mógł dosięgnąć, aż zadudniało,
jakby kto groch na podłodze kijem wyłuskiwał.
Podniesły się wrzaski nieludzkie, przekleństwa, kwiki przetrącanych koni, jęki rannych,
głuche a gęste razy kołów, szamotania chrapliwe i dzikie pokrzyki pobojowiska.
Dworscy bronili się tęgo, wymyślali i bili niezgorzej od chłopów, ale zaczęli się w końcu
mieszać i cofać, bo konie smagane cepami stawały dęba i z kwikiem nawracały ponosząc, aż
rządca, widząc, co się dzieje, spiął swojego ułanka i skoczył w całą kupę narodu, ku Boryrnie,
ale ino tyla go było widać, bo naraz zawarczały cepy i kilkadziesiąt bijaków spadło na niego,
a kilkadziesiąt rąk chwyciło go ze wszystkich stron i wyrwało z konia, że kiej ten kierz, ryjem
podważony, wyleciał w powietrze i padł w śnieg, pod nogi, iż ledwie go Boryna ochronił i
zawlókł nieprzytomnego w przezpieczne miejsce.
Skłębiło się wtedy wszystko z nagła, jak kiedy wicher uderzy niespodzianie w kopy, zamąci,
że jeno jeden kłęb nierozeznany się uczyni, tacza po polu i przewala po zagonach;
krzyk się podniósł straszny i taki zamęt, taki wir, że już nic nie było widno, kromie splątanych
kup tarzających się po śniegach, kromie pięści walących z wściekłością, a czasem jakiś wydzierał
się z kupy i uciekał kiej oszalały, ale nawracał wnet i z nowym krzykiem, z nową
wściekłością rzucał się do bitki.
Prali się w pojedynkę i kupami, wodzili za orzydla, to za łby, gnietli kolanami, ozdzierali
do żywego mięsa. a przeprzeć się jeszcze nie mogli, bo dworscy pozeskakiwali z koni, nie
ustępując ani na krok, ile że przybywała im ciągła pomoc, bo rębacze przeszli na ich stronę i
tęgo wspierali; pierwsze Rzepczaki hurmą a milczkiem kiej te złe psy rzucili się pomagać, a
wiódł wszystkich borowy, któren w ostatniej chwili się zjawił, że zaś chłop był jak byk, mocarz
głośny na okolicę, a przy tym zadzierzysty i swoje sprawy z Lipcami mający, to pierwszy
się rzucał w pojedynkę na całe kupy, rozbijał łby kolbą fuzji, rozpędzał i tak prał, że niech
Bóg broni!
Poszedł nań Stacho Płoszka, by go wstrzymać, bo już naród zaczął przed nim uciekać, to
go uchwycił za orzydle, okręcił nad sobą i rzucił na ziem kiej ten snopek wymłócony, aż Stacho
padł nieprzytomny. Skoczył doń któryś z Wachników i trzasnął go cepami gdziesik w
ramię, ale dostał na odlew pięścią między oczy, że jeno ozwarł ramiona i z tym słowem “Jezus!”
rymnął na ziemię.
W końcu już i Mateusz nie wytrzymał i rzucił się do niego, ale choć chłop był w mocy
jednemu Antkowi równy, nie wytrzymał i pacierza, borowy go zmógł, sprał; w śniegu utytłał i
do ucieczki przyniewolił, a sam ruszył ku Borynie, któren w kupie całej wodził się za łby z
Rzepczakami, ale nim się doń dobrał, opadły go z wrzaskiem baby, przechwyciły pazurami,
wpięły mu się w kudły, splątały i przygiąwszy do ziemi wodziły się z nim - jako te kundle,
kiej psa owczarskiego opadną, kłami za skórę ujmą i ciepią się że nim to w tę, to w ową stronę.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595