Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Próżno mu bronił Jambroży wespół z organistą, sklął ich, chciał nawet bić i swoje robił z
całej mocy.
Dzwon zaś bił wolno, bezustannie a tak ponuro, aż strach padł na serca, że ludzie strwożeni,
wylękli wybiegali na pół ubrani pytać, co się stało i ostawali już przed chałupami jakby
w skamienieniu, tak zasłuchani, bo dzwon wciąż bił i huczał ponurym, wielkim głosem w
świtowych brzaskach, aż ziemia dygotała, aż wystraszone ptactwo uciekało ku borom, a naród
przetrwożony żegnał się i skrzepiał w sobie, boć już i Mateusz, Kobus a drugi biegali po wsi
łomocząc kijami w płoty i krzycząc:
- Na las! Na las! Wychodź, kto żyw! Pod karczmę! Na las!...
To i na łeb i szyję przyodziewali się, że niejeden jeszcze w drodze się dopinał, a pacierz
kończył i w dyrdy bieżał pod karczmę, gdzie już stojał Kłąb z niektórymi gospodarzami.
Zaroiły się wnet drogi, opłotki, obejścia, zawrzały naraz wszystkie chałupy, dzieci podniesły
niemały wrzask, kobiety krzykały przez sady, rwetes powstał taki, bieganina, jak gdyby
pożar wybuchnął we wsi.
- Na las! Kto ino ma z czym, kosę, to z kosą, cepy, kłonice, siekiery, a brać!
- Na las! - krzykiem tym trzęsło się powietrze i huczała wieś cała.
Dzień się już zrobił duży, a cichy był, jasny, omglony jeszcze i mroźny, drzewa stojały w
osędzieliznie kiej w pajęczynach, drogi chrupały pod nogami słabą grudzią, wody się ścięły,
że pełno było zamarzłych kałuży kiej tego szkła potrzaskanego, w nozdrzach wierciło ostre,
rzeźwe powietrze, a tak słuchliwe, że całym światem szły te krzyki a wrzawa.
Ale przycichało z wolna, bo zawziętość przejmowała serca i jakaś sroga, pewna siebie,
nieustępliwa moc zakamieniła dusze i oblekała je w taką surową powagę, iż milkli bezwiednie
zatapiając się w sobie.
Tłum wciąż się zwiększał, zajęli już cały plac przed karczmą aż do drogi, stojąc gęsto,
ramię przy ramieniu, a jeszcze przybywali spóźnieni.
Witano się w milczeniu, każden stawał, gdzie popadło, obzierał się naokół i czekał cierpliwie
na starszyznę, która poszła po Borynę.
Pierwszy był ano we wsi, to jemu się należało naród poprowadzić, bez niego żaden gospodarz
by się nie ruszył.
Stojali więc cierzpliwie a cicho, kiej ten bór zbity w gęstwę i zasłuchany w głosy, jakie z
niego idą, i w te bełkoty strug, co gdziesik między korzeniami płyną... czasem jeno to jakie
słowo przeleciało, czasem czyjaś pięść wychynęła w górę, to jakieś oczy rozgorzały bystrzej,
to baranice zakolebały się mocniej, to czyjaś twarz poczerwieniała barzej i znowu nieruchomieli,
że widzieli się kiej te_ snopy, ustawione wpodle siebie gęsto.
Kowal przyleciał, przeciskał wskroś gęstwy i zaczął naród odwodzić, straszyć, że za to,
co zamyślają, cała wieś pójdzie w kajdany i zmarnieje, a za nim młynarz powtarzał to samo,
ale nikto nie zważał na nich ni słuchał - wiedziano bowiem dobrze, że obaj dworowi się wysługują
i swój mają interes w przeszkadzaniu.
I Rocho przyszedł, i ze łzami przekładał podobnie - nie pomogło.
Aż w końcu i ksiądz przyleciał i jął swoje prawić - nie usłuchali, stali nieporuszeni, nikt
czapki nawet nie zdjął, nikt go w rękę nie pocałował, a ktosik nawet głośno, krzyknął:
- Płacą mu, to prawi!
- Kazaniem krzywdy nie zapłaci - ktosik dorzucił urągliwie.
A tak patrzyli ponuro i zawzięcie, że ksiądz się rozpłakał, nie przestając na wszystkie
świętości zaklinać, by się opamiętali a do domów rozeszli, ale nie skończył, bo przyszedł Boryna,
i cały naród do niego się odwrócił.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595