Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

topionego złota uczynione, lody na stawie przemyte deszczami pobłyskiwały jako ta misa
cynowa czarniawo, drzewa nawet skrzyły się od rosy nieobeschłej, a pola, pobrużdżone strugami,
leżały jeszcze oniemiałe, czarne, martwe, a już jakby dychające ciepłem i wezbrane
wiosną, i pełne skrzeń i bełkotliwych głosów wód, a tu i ówdzie nie stopione śniegi jarzyły się
ostrą białością, kiej te płótna rozciągnięte do blichu; niebo zmodrzało, odsłoniły się dale
przymglone, zdziebko jakby osnute pajęczynami, że oko szło na wskróś i leciało hen, na pola
nieobjęte, na czarne linie wsi, na otoki borów, we świat ten cały dyszący radością, a powietrzem
szły takie lube, wiośniane tchnienia, że w sercach człowieczych wstawał radosny krzyk,
dusze się rwały, we świat ponosiło, że kużden by leciał w to słońce jako te ptaki, co nadciągały
gdziesik od wschodu i pławiły się w czystym powietrzu; każden rad wystawał przed domem
i rad rozprawiał nawet z nieprzyjacioły.
Milknęły wtedy kłótnie, przygasały spory, dobrość przejmowała serca i wesołe półkrzyki
leciały po wsi, przepełniały domy radością i drżały świegotliwymi głosami w powietrzu ciepłym.
W
ywierano na rozcież chałupy, odbijali okna, by wpuścić do izb nieco powietrza, kobiety
wyłaziły na przyzby z kądzielami, nawet dzieciątka wynoszono w kołyskach na słońce, a z
otwartych obór rozlegały się raz po raz tęskliwe poryki bydlątek, konie rżały rwiąc się z
uździenic na świat, gęsi zaś uciekały z jaj i przekrzykiwały się z gęsiorami po sadach, koguty
piały po płotach, a psy kiej oszalałe szczekały po drogach ganiając wraz z dziećmi po błocie.
Naród zaś postawał w opłotkach i mrużąc od blasków oczy spozierał radośnie na wieś taplającą
się w słońcu, że jeno szyby grały ogniami, kobiety rozprawiały po sąsiedzku przez
sady, że głosy szły na całą wieś, powiedali sobie, że ktosik ano już słyszał skowronka, że i
pliszki widzieli na topolowej drodze; to znowu któryś dojrzał na niebie, wysoko pod chmurami,
sznur dzikich gęsi, że wnet pół wsi wybiegło na drogę patrzeć, a inszy potem rozpowiadał,
jako i boćki już spadły na łęgach za młynem. Nie dawano temu wiary, boć dopiero marzec
dobiegał do połowy! A któryś, bodaj Kłębowy chłopak, przyniósł pierwszą przylaszczkę
i latał z nią po chałupach, że oglądali ów blady kwiatuszek z podziwem głębokim, bych tę
świętość największą, i dziwowali się wielce.
Tak ano to ciepło zwodne czyniło, że się już ludziom widziało, jako zwiesna się zaczyna,
jako wnet z pługami ruszą na pola, więc z trwogą tym większą spoglądano na chmurzące się z
nagła niebo, a ze smutkiem głębokim, gdy słońce się skryło i zimny wiatr powiał, brzaski
pogasły, świat ściemniał i drobny deszcz począł mżyć!... A z wieczora mokry śnieg tak jął
walić, że może w jakie dwa pacierze przybielił znowu wieś całą i pola..:
Wszystko powróciło do dawnego tak prędko, że w nowych dniach deszczów, wycinków i
błotnej taplaniny niejednemu się widziało, jako tamte słoneczne godziny były jeno snem rychło
przespanym. W takich to ano sprawach, radościach, smutkach a tęsknicach przechodził
czas narodowi, to juści, nie dziwota, że Antkowe sprawki, Borynowe pożycie czy tam jakie
insze historie abo śmiercie czyje i co drugiego jako te kamienie padały na dno pamięci, boć
każden miał dosyć swojego, że ledwie uradził.
A dnie przechodziły niepowstrzymanie, narastały kiej te wody płynące z morza wielgachnego,
że ani im początku, ni końca wymiarkować, szły i szły, iż ledwie człowiek ozwar
oczy, ledwie się obejrzał, ledwie coś niecoś wyrozumiał, a już nowy zmrok, już noc, już nowe
świtanie i dzień nowy, i turbacje nowe, i tak ano w kółko, bych się jeno woli boskiej stało
zadość!
Któregoś dnia, bodaj w samo półpoście, czas się zrobił jeszcze gorszy niźli kiej indziej,
bo chociaż jeno mżył drobny deszcz, ale ludzie czuli się tak źle, jak nigdy do tela, łazili po
wsi kiej spętani poglądając żałośnie na świat zatkany chmurzyskami tak gęsto, że darły się

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595