Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

duszą i ozrywał ją na kawały.
Pod jakimś drzewem siedział długo, zapatrzony w noc i zasłuchany w cichą, trwożliwą i
straszną jakąś gędźbę drzew.
- Przez niego wszystko, przez niego! - począł krzyczeć i ogarnęło go jakby szaleństwo
gniewu i nienawiści, wstały wszystkie żale dawne i wszystkie dzikie zamysły pomsty skłębiły
się w nim i przewalały, jak te chmury pędzące po niebie.
- Nie daruję! Nie daruję! - zawyła w nim dawna zapamiętałość, że ostro ruszył z powrotem
do wsi.
Kościół był już zamknięty, w chałupach się świeciło, a po drogach tu i owdzie spotykał
ludzi stojących kupkami i radzących cosik mimo deszczu i zimna.
Poszedł do karczmy, dojrzał przez okno, że jest tam sporo ludzi, ale się nie zawahał i
wszedł ostro, i jakby nigdy nic, przystąpił do największej kupy i chciał się witać ze znajomkami,
któryś mu tam rękę podał, ale reszta odsunęła się żywo na wsze strony i spiesznie zaczęli
wychodzić.
Nim się spostrzegł, został prawie sam w karczmie; dziad jakiś siedział przed kominem i
Żyd za szynkwasem.
Zrozumiał, że to on rozgonił wszystkich, ale połknął i to, i kazał dać wódki, jeno że, postawił
nie dopity kieliszek i spiesznie wyszedł.
Łaził błędnie dookoła stawu i spoglądał z uwagą na pręgi świateł, co chlustały gdzieniegdzie
z okien na śnieg przemiękły i lśniły się we wodzie, pokrywającej lód.
Zmiękł znowu w sobie i niewypowiedziana ciężkość zwaliła mu się na serce, poczuł się
tak samotnym, zbiedzonym i nieszczęśliwym, taką potrzebę czuł wyżalenia się i wejścia między
ludzi, posiedzenia choćby przed jakim ogniem, że do pierwszej z brzega chałupy poszedł,
do Płoszków.
Byli wszyscy, ale na jego wejście porwali się zestraszeni, nawet Stacho nie wiedział, co
rzec.
- Jakbym zarznął kogo, tak patrzycie! - rzekł cicho i poszedł do drugich, do Balcerków,
ale i ci przyjęli go lodowato, bąkali coś niecoś, a nikt nawet przysiąść nie zapraszał.
Zajrzał jeszcze tu i owdzie, wszędzie było to samo.
Więc jakby dla próby ostatniej, by sobie nie oszczędzić żadnej boleści i upokorzenia, poszedł
do Mateusza, nie było go doma, jeno stara Gołębowa prosto z miejsca wywarła na niego
pysk, sklęła i jak tego psa przegoniła z chałupy.
Ani słówkiem nie odrzekł ni się gniewem zapalił, odeszła go bowiem wszelka złość i
pomiarkowanie, co się z nim dzieje. Powlókł się wolno w noc, obchodził staw, to przystawał
gdzieniegdzie i patrzył na wieś, zatopioną w mrokach, znaczącą się jeno światełkami okien,
patrzył zdumiony, jakby ją po raz pierwszy widział, otaczała go dookoła przywartymi do ziemi
chałupami, zagradzała go zewsząd, że jakby ruszyć się nie mógł i wyrwać z tych płotów i
sadów, i świateł! Nie mógł się pomiarkować, czuł jeno, że jakaś moc nieprzeparta bierze go
za gardziel i do ziemi przygina, do jarzma nakłania i przejmuje niewytłumaczonym strachem.
Z głęboką trwogą spozierał na rozbłysłe okna, bo mu się wydało, że go stróżują, że patrzą
za nim i nieprzerwanym łańcuchem idą na niego, ściskają i wiążą w pęta, że już ruchać się nie
mógł ni krzyczeć, ni uciekać, więc przywarł pod jakimś drzewem i zmącony do dna słuchał,
że od domów, z cieniów wszystkich, z pól, spod samego nieba, spadają nań srogie potępienia
słowa i cały naród idzie na niego.
- Sprawiedliwie! Sprawiedliwie! - szeptał z najgłębszą pokorą, pełnią serca skruszonego,
strachem śmiertelnym przejęty i tą mocą wsi potężną.
Światła z wolna gasły jedno po drugim, wieś usypiała, deszcz jeno mżył i trzepał w pochylone

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595