Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

owiec, kiedy je z nagła pies obgoni, gniew się gdziesik podział, ten pęd mocy prysnął, gwar
umilkł, że rozglądali się po sobie, jakby przecknięci z głębokiego snu, przestępowali z nogi na
nogę, drapali się po łbach, coś niecoś przerzekali, a że niejednemu wstyd się robiło, to jeno
spluwał, czapę naciskał i chyłkiem przebierał się z gromady, która kiej ta woda rozlewała się
po drodze i ginęła z wolna rozciekając się po opłotkach i chałupach. Kozłowa jedna mimo
wszystko jazgotała głośno i wygrażający się Jagnie i Antkowi, ale widząc, że ją wszyscy odstąpili,
naklęła, by sobie ulżyć złości, skłóciła się z Rochem, któren jej słowa prawdy powiedział,
i poszła na wieś, że w końcu ostało ludzi mało wiele i ci, którzy czuwali nad pogorzelą i
strzegli, by w razie odnowy ognia dać pomoc.
Ostał się w podwórzu i kowal, ale tak zeźlony tym, co się stało, że milczał, kręcił się niespokojnie,
zaglądał po kątach i raz po raz przeganiał Łapę, któren wciąż za nim naszczekiwał
i docierał...
Boryna zaś nie pokazał się ani razu przez cały ten czas, powiadali, że zakopał się w pierzyny
i śpi, jedna tylko Józka, z zapuchłymi od płaczów oczami, wyzierała przed chałupę na
naród i kryła się z nawrotem, że sama Jagustynka obrządzała gospodarstwo, ale i stara była
dzisiaj kiej osa, kąśliwa i nieprzystępna jak nigdy, że bali się jej pytać, bo tak odpowiadała, iż
jakby kto pokrzyw polizał.
Zaś o samym południu przyjechał pisarz ze strażnikami i jęli opisywać pogorzel i badać
przyczyny pożaru, to juści, że i reszta narodu rozpierzchła się na wsze strony, bych czasem
nie pociągnęli do świadczenia.
Drogi z nagła opustoszały prawie całkiem, prawda, że i śnieg walił bezustannie, a nawet
jeszcze mokrzejszy, bo nim tknął ziemi, topniał i grząską młaką pokrywał wszystko, w chałupach
natomiast wrzało kieby w ulach, bo w Lipcach tego dnia zrobiło się jakoby święto niespodziane,
mało kto co robił i pamiętał o czym, że gdzieniegdzie krowy jęczały przy pustych
żłobach, a jeno radzono wszędzie, często ktoś się przemykał z chałupy do chałupy, baby latały
z ozorami, nowiny krążyły kiej wrony z komina do komina, a w oknach i przed drzwiami,
to w opłotkach wyzierały rozciekawione twarze, czekające, czy też Antka powiezą strażniki!
Ciekawość i zniecierpliwienie rosło z godziny na godzinę, a nie wiada było nic pewnego,
bo co trochę ktosik wpadał zziajany i powiedał, że już po Antka poszli, drudzy zaś przysięgali,
że strażników pobił, wyrwał się z więzów i w cały świat poszedł, a insi zaś zasię znowu co
innego pletli.
To zaś ino było prawdą, że Witek latał do karczmy po gorzałkę i że z komina Borynowego
sielnie się kurzyło, miarkowali z tego, co jakąś warzę la strażników narządzają.
A już pod sam wieczór przejechała wójtowa bryka z pisarzem i strażnikami, ale bez Antka!
Zdumienie i rozczarowanie zawodu ogarnęło wieś, boć wszyscy byli pewni, że go zakutego
w kajdany powiezą do kreminału, próżno się głowili a deliberowali, co stary zeznał do
protokółu, wiedział jeno o tym wójt i sołtys, ale ci nie chcieli nic powiadać, więc ciekawość
wzrosła niepomiernie i snuły się przypuszczenia coraz insze i zgoła niepodobne do wiary...
Noc się z wolna zrobiła ciemna i dość cicha, śnieg był przestał padać i brało jakby na
przymrozek, bo choć chmurzyska bure przeganiały po niebie, ale gdzieniegdzie, w przerwach
wysokich, błysnęła gwiazda wyiskrzona i ostry powiew ściskał zdziebko rozmiękłe śniegi, że
chrupały pod nogami, po chałupach błyskały światła, i ludzie, kupiąc się po ciasnych izbach
przed ogniskami, uspokajali się po całodziennych wzruszeniach, nie przestając jednak snuć
domysłów i przypuszczeń!
Bo juści materii nie brakowało, jeśli bowiem Antka nie zabrali, to nie on spalił, więc kto?

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595