Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

było pilno na pogorzelisko, że niejeden pacierze jeszcze w drodze odmawiał, a pędem bieżał
kieby na ten jarmarek.
Dzień się był podniósł ciężki i tak przemglony, że choć już pora była na dużą jasność, a
mroczało jeszcze kieby na świtaniu, śnieg bowiem jął walić mokrymi płatami i przysłonił
świat roztrzęsioną, szklistą i przemiękłą płachtą, ale nikto na pluchę nie zważał, schodzili się
ze wszystkich stron i całymi godzinami wystawali na pogorzelisku przeredzając z cicha o
wczorajszym, a strzygąc uszami, bych czego nowego dosłyszeć.
Gwar się też czynił niemały, bo coraz więcej nadciągało narodu, że kupy już stały w
opłotkach, pełno było w podwórzu, a już zgoła ciżbą się gęstwili wpodle brogu, że ino czerwieniało
na śniegach od kobiecego przyodziewku.
Bróg był spalony do cna i porozwalany, że jeno dwa słupy sterczały z pogorzeli, opalone
kiej głownie, na chlewach zaś i szopie dachy pozrywano do samych zrębów i rozrzucono, że
cała dróżka i pole wokoło, na jakie pół stajania, zaniesione były opalonym poszyciem, potrzaskanymi
łatami, przepaloną słomą i na pół zwęglonym drzewem i wszelką spalenizną.
Śnieg padał bez przerwy i z wolna pokrywał wszystko szklistą powłoką, ale miejscami
topniał od przytajonych żarów. a niekiedy z porozwalanych kup siana wytryskiwały strugi
czarnego dymu i buchał blady, trzeszczący płomień, ale wnet rzucali się nań chłopi z osękami,
dusili trepami, bili kijami i przywalali śniegiem.
Właśnie byli rozwlekli taką roztlałą kupę, gdy któryś, bodaj chłopak Kłębów, wygarnął
osękiem jakąś opaloną szmatę i podniósł wysoko.
- Jagusina zapaska! - wrzasnęła urągliwie Kozłowa, boć już dobrze wiedziano, co się
stało.
- Pogrzebta no, chłopaki, może najdzieta tam jeszcze jakie portki!...
- Hale! wyniósł je całe, tyle że mógł zgubić na drodze.
- Dzieuchy już szukały, ktosik je uprzedził.
- Bych Hance odnieść - gadały wybuchając śmiechem.
- Cichota, pyskacze, ale! Na zabawę się zebrały i zęby będą szczerzyć z cudzego nieszczęścia!
- krzyknął rozgniewany sołtys. - Do domu, baby! Czego tu stoita? Jużeśta dosyć
namełły ozorami - i rzucił się, by rozganiać.
- Zasie wam do nas! pilnujcie swojego, kiejście na to ustanowieni! - krzyknęła Kozłowa
tak mocno, że sołtys tylko popatrzył na nią, splunął i poszedł w podwórze, a nikt się nawet nie
ruszył z miejsca, baby zaś jęły sobie trepami podsuwać zapaskę, oglądać, a coś cicho i ze
zgrozą opowiadać.
- Taką trzeba ze wsi wyświecić ożogiem kiej czarownicę! - rzekła w głos Kobusowa.
- A przeciech! bez nią to wszystko! bez nią! - przygadywała Sikorzyna.
- Juścić, ale Pan Jezus strzegł, że cała wieś nie poszła z dymem! - szepnęła Sochowa.
- Bo i prawda, że cud, prawdziwy cud!
- Wiatru też nie było i w czas spostrzegli.
- A ktosik w dzwon uderzył, bo wieś była w pierwszym śpiku.
Pono to niedźwiedniki szły z karzmy i pierwsze zobaczyły.
- Moiściewy! ale ich sam Boryna złapał w brogu i tyle co rozegnał, a tu ogień zaraz
buchnął... Miarkowałem wczoraj u Kłębów, że coś będzie, skoro razem się wynieśli.
- Pono już dawno stróżował za nimi.
- Jakże! powiadał mój chłopak, że wczoraj cały czas chodził po drodze przed Kłębową
chałupą i miał ich na oku - prawiła pod nosem Kobusowa.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595