Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

ni wiedząc wybuchali namiętnym, nieprzytomnym zgłoła śpiewem...
Kołysali się w takt głosów, co zdały się bić tęczowymi skrzydłami i gwiezdnym, rozpalonym
wytryskiem dźwięków rozsypywały się w noc zmartwiałą i pustą.
Nie wiedzieli już nic, szli przywarci do się a bezwolni, zgubieni w sobie a niepamiętliwi,
pijani jeno tą nadludzką mocą czucia, co ich niesła w nadświaty i rwała się pieśnią bezładną,
splątaną, bez słów prawie.
...Pieśń dzika i wzburzona płynęła rwiącym potokiem z serc wezbranych i biła we świat
wszystek zwycięskim krzykiem miłości...
...I jako krzew ogrnisty płonęła w chaosie mroków i nocnego mętu...
...To była chwilami jakby ciężkim, druzgocącym warkotern wód, zrywających lodowe
okowy...
...Ledwie dosłyszalnym, brzękliwym a słodkim poszumem dzwoniła, niby fala zbóż kołyszących
się w słońcu...
...Pękały złote łańcuchy brzemień, rozsypywały się na wiatr i ordzawiałe wlekły się ciężko
po zagonach, że były jeno krzykami nocy, czasem szlochem bezsilnym, wołaniem sierocym,
głosem zaguby i lęku...
...I w grobowej cichości umierały.
Ale po chwili jak ptaki wystraszone zrywały się kur słońcu szalonym lotem, serca nabrzmiewały
taką potęgą wzlotu i zagubienia się we wszystkim, że wybuchali oślepiającym
hymnem uniesienia, modlitewną pieśnią ziemi całej, nieśmiertelnym krzykiem istnienia.
- Jaguś ! - szepnął zdumiony m głosem, jakby spostrzegając ją przy sobie.
- Dyć to ja! - odparła jakoś łzawo i cicho.
Znaleźli się na dróżce, biegnącej wzdłuż wsi za stodołami, ale już po Borynowej stronie.
Naraz Jagna zaczęła płakać.
Co ci to?
Abo to wiem?... a tak mię cosik sparło, że się same łzy leją.
Zafrasował się wielce, przysiedli pod jakąś stodołą na wystających węgłach, przygarnął
ją mocno i otoczył ramionami, że kieby dzieciątko przywarła mu do piersi, zapatrzyła się
gdziesik w siebie, a łzy skapywały jej z oczu jak ta rosa z kwiatów; obcierał je dłonią, to rękawem,
ale wciąż płynęły
Boisz się?...
Zaśby czego! jeno taka cichość we mnie rośnie, kieby śmierć przy mnie stojała, a tak
mnie cosik podrywa, tak ponosi, że tego nieba bym się uwiesiła i z tymi chmurami poniesła
we świat.
Nie odrzekł, zamilkli oboje; przymroczało w nich nagle, jakiś cień padł na dusze i zmącił
jasne tonie, i przenikną dziwnie bolesną tęskliwością, że jeszcze barzej rwali się do siebie,
barzej szukali w sobie ostoi jakiejś, barzej przepierali przez się w jakiś upragniony świat...
Wiatr zawiał, drzewa zakołysały się trwożnie, osypujące ich mokrym śniegiem; chmury
skłębione, ciężkie zaczęły się nagle rozpadać i uciekać w różne strony, a cichy, rozedrgany
jęk powiał po śniegach.
- Trza bieżyć do dom, późno już - szepnęła unosząc się nieco.
- Nie bój się, jeszcze spać nie śpią, słychać głosy na drodze, pewnikiem rozchodzą się od
Kłębów.
Cebratki zostawiłam przy dojeniu, jeszcze se kulasy krowy połamią.
Ucichli, bo jakieś głosy rozległy się bliżej i przeszły; ale gdzieś z boku, jakby na tej samej
dróżce, zaskrzypiał śnieg i jakiś cień wysoki zamajaczył tak wyraźnie, że zerwali się na

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595