Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

zwierając się tak potężnie jako te sosny, gdy je burza wyrwie i zdruzgotane rzuci na
siebie, że obejmują się rozpacznie, mocą wszystką i w śmiertelnym zmaganiu kolebią się,
szamocą, chwieją, nim społem w lutą śmierć upadną...
A osłaniała ich noc i oprzędła, bych się stało, co przeznaczone...
Kuropatwy zaczęły się skrzykiwać gdzieś w ciemnościach, a tak blisko, że słychać było
idące całe stado; rozlegał się szybki szelest, jakby skrzydeł podnoszonych do lotu i bijących o
śniegi, to oddzielne, cierpkie głosy rozdzierały ciszę, a od wsi, snadź niedalekiej, zrywały się
przyduszone, a mocne piania kogutów.
- Późno już... - szepnęła trwożnie.
- Jeszcze daleko do północka, pieją ano na odmianę.
- Odwilga będzie.
- Juści, śnieg zamiękł.
Zające gdziesik blisko jakby za kamionką, pod którą siedzieli, zaczęły beczeć, przeganiać
się i gzić kieby na weselisku, aż całą gromadą przeleciały obok nich, że odskoczyli z przerażeniem.
Parzą się juchy i tak ślepną, że na człowieka nie baczą. Na zwiesnę idzie.
- Myślałam, że jakiś zwierz dziki...
- Cicho no, przykucnij! - szepnął zalękłym głosem.
Przywarli do kamionki w milczeniu. Z rozbielonej śniegowymi brzaskami ciemności jęły
się wynurzać jakieś cienie długie i pełzające... posuwały się wolno... chyłkiem, to znikały
całkiem, jakby się pod ziemię zapadły, że ino oczy świeciły kieby te świętojańskie robaczki w
gęstwinie; były może o pół staja zaledwie od nich, przewlekły się wnet i całkiem zginęły w
ciemnicy, aż nagle rozległ się krótki, bolesny, śmiertelny bek zajęczy, potem ostry tupot,
wrzawa charczeń, kotłowanina jakaś przerażająca, chrupot miażdżonych kości, groźny warkot
i znowu milczenie głębokie a niepokojące zaległo dookoła.
- Wilki ozdarły zajączka.
- Od wiatru siedzim, to i nie zwąchały.
- Bojam się... chodźmy już... ziąb mnie przejmuje... - wstrząsnęła się.
Ogarnął ją sobą i rozgrzewał takimi całunkami, aż oboje wnet zabaczyli o całym świecie,
objęli się krzepko w pas i poszli jakąś dróżką, która się im sama nawinęła pod nogi; szli kołysząc
się ciężko ruchem drzew, pokrytych nadmiarem kwiatów i kolebiących się cicho w
pszczelnym brzęku...
Milczeli, a jeno szmer pocałunków, wzdychów, namiętne pokrzyki, głuchy warkot upojeń,
radosne bicie serc okryły, ich jakoby drgającym żarem pól wiośnianych: byli jako te
okwiecone wiosną rozłogi, zatopione w świetlistym pobrzęku radości; boć tak samo rozkwitały
im oczy, tak samo dyszeli upalnym tchnieniem pól rozprażonych w słonecznej pożodze,
drżeniem traw rosnących, drganiem i pobłyskiem strumieni, stłumionym krzykiem ptaków;
serca tętniały w jedno z tą ziemią świętą, a spojrzenia padały kieby ten ciężki, rodny okwiat
jabłonkowy, a słowa ciche, rzadkie, ważne wytryskiwały z samego rdzenia duszy, niby
olśniewające pędy drzew w majowe świty, a oddechy były jako te wiewy pieszczące młodą
ruń, a dusze jako ten dzień wiośniany, rozsłoneczniony, jako te zboża w słup idące, pełne
skowronkowych świergotów, blasków, poszumów, lśniącej zieleni i niezmożonej radości istnienia...
To milkli z nagła i przystawali zapadając w ciemnościach jakiegoś przepadania, jak kiedy
chmura przysłoni słońce i świat ścichnie, omroczy się i w żałości a lęku przepada na mgnienie...
Ale wnet podnosili się z oniemień, radość buchała w nich pożarem, weselny ton rozbrzmiewał
w duszach, uskrzydlał mocą takiego szczęścia i tak. rwał do podniebnego lotu, że

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595