Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Jedna co rzekła, po tej druga, to i trzeciej się przypomniało, i czwartej, a każda co nowego
niesła, że snuły się one gadki jako te nici z kądzieli, jako ta miesięczna poświata, grająca
farbami na poślepłych, pomarłych wodach, przytajonych w borach - to o topielicy przychodzącej
nocami karmić głodne dzieciątko, o upiorach, którym musiano w trumnach serca przebijać
osikowymi kołkami, by z ludzi krwi nie wypijały, o południcach duszących po miedzach,
o drzewach gadających, o wilkołakach, o zjawach strasznych północnych godzin, strachach,
wisielcach, o czarownicach i pokutujących duszach, i o takich dziwnych, przerażających
rzeczach, od których słuchania włosy się podnosiły, serca zamierały z trwogi, zimny
dreszcz przenikał wszystkich, że milkli naraz oglądając się trwożnie, nasłuchując, bo się wydawało,
iż coś chodzi po pułapie, że cosik czai się za oknami, że przez szyby krwawią się
jakieś ślepia i w ciemnych kątach kłębią się nierozpoznane cienie... aż niejedna żegnała się
prędko, pacierz trzepiąc w cichości dzwoniącymi zębami... ale to rychło przechodziło jak
cień, gdy chmurka słońce nakryje, że potem nie wiada nawet, czy był... i znowu powiadali,
przędli a motali dalej one gadki nieskończone, którym sam Rocho pilnie się przysłuchiwał i
nową historię rzekł o koniu...
-,,Jeden biedny gospodarz piąciomorgowy miał konia, ale tak narownego i próżniaka jak
mało, próżno mu dogadzał, owsem pasł, a nie dogodził, koń robić nie chciał, uprzęże rwał i
kopytami bił, że ani dostąpić... Pewnego razu zeźlił się chłop srodze; bo obaczył, że z nim
dobrością nie poradzi, założył go do pługa i począł umyślnie orać stary ugor, by go przemęczyć
i do pokory nagiąć, ale koń ciągnąć nie chciał, sprał go wtedy kozicą, co wlazło, i przymusił;
koń robił, jeno że sobie to miał za krzywdę i zapamiętał dobrze, aż i wyczekał na porę
sposobną, kiej gospodarz razu jednego schylił się, by mu pęta zdjąć z kulasów, trzasnął go
zadnimi kopytami i na miejscu zabił, a sam w cały świat pognał na wolność!
Latem było mu niezgorzej, w cieniach się wylegiwał i w cudzych zbożach wypasał, ale
skoro nadeszła zima, spadły śniegi, mróz chwycił, paszy brakło i ziąb przejmował go do kości,
to popędził znowu dalej szukać strawy, leciał tak dnie i noce, bo wciąż była zima, śniegi i
mrozy, a wilki tuż za nim, że mu już niejeden dobrze boków pazurami zmacał!...
Bieży, bieży, bieży, aż i wyszedł na kraj zimy, w jakąś łąkę, gdzie ciepło było, trawy po
kolana, źródełka bełkotały i skrzyły się w słońcu, cienie chłodne chwiały się nad brzegami i
wiaterek miły przeciągał, wparł się wnet w trawę i dalej żreć, boć zgłodniały był do cna - ale
co chyci zębami trawy, to ino ostre kamienie przegryza trawa zniknęła! Wody chciał popić -
nie było, ostało jeno błocko śmierdzące; położyć się chciał w cieniu - cienie odlatywały, a
słońce żarło żywym ogniem! Cały dzień się tak trudził i na darmo! Chciał już wrócić do borów,
borów nie było! Zarżało konisko boleśnie, odpowiedziały mu jakieś konie z dala, powlókł
się za głosem i w końcu dojrzał za łąkami jakiś dwór sielny, jakby cały ze śrebła, szyby
miał z drogich kamieni, a strzechę kieby z nieba nabitego gwiazdami, ludzie tam jakieś chudzili.
Powlókł się do nich, bo już wolał nawet pracować ciężko niźli z głodu marnie ginąć...
Przestojał na skwarze dzień cały, bo nikto z uzdą do niego nie wyszedł, dopiero o wieczornym
czasie wychodzi ktosik ku niemu, jakby sam gospodarz! Jezus ci to był, on Gospodarz
Przenajświętszy, on Pan niebieski, i rzecze:
- Nic tu po tobie, wałkoniu i zabijaku, jak błogosławić będą ci, co się teraz przeklinają,
każę cię wpuścić do stajni.
- Bił me, tom się bronił!
- Za bicie przede mną sprawa, ale i sprawiedliwość ja w ręce trzymam.
- Takim głodny, takim spragniony, takim obolały! - jęczało konisko.
- Rzekłem swoje, ruszaj precz, wilkom cię każę jeszcze szczuć i poganiać...

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595