Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

by sprawiedliwości na świecie nie było, żeby taka spokojnie chodziła po świętej ziemi... -
przemyśliwała srogo, ale z wolna przygasały w niej złoście i bladły, kiej te kwiaty na mrozie,
bo sił zaczynało brakować, ciężar ją przygniatał, sęki wpijały się w plecy i chociaż przez zapaskę
i kaftan, a wgniatały się w żywe mięso, ramiona ją strasznie bolały, a zaś ten węzeł
płachty, zakręcony w kij, wrzynał się w gardziel i dusił, szła coraz wolniej i ciężej.
Droga była kopna, zawalona zaspami i otwarta na przestrzał la wiatrów, że topole z obu
stron ledwie były widne w kurzawie, stały chwiejnym, nieskończonym szeregiem, szumiały
rozpacznie targając się kiej te ptaki poplątane we wnykach, bijące na oślep skrzydłami, rozkrzyczane.
Wicher jakby już tracił na mocy, przycichał górą, ale natomiast coraz wścieklej
tarzał się na polach, z obu stron drogi, na równiach, w poszarzałych i mętnych dalach kotłowała
wciąż zawieja, tysiące wirów zawodziło diabelski tan, tysiące kłębów zrywało się z ziemi,
toczyło, narastało, kieby te wielgachne białe wrzeciona furkoczące, tysiące kup ogromnych,
stogów powichrzonych, grobel szło po polach, ruchało się, kłębiło, w oczach rosło,
podnosiło w górę, sięgało, zda się, nieba, przysłaniało świat i pękało ze świstem i wrzawą.
Jakby tym kotłem gotującym się, przepełnionym białym wrzątkiem, rozkipionym, okrytym
osędzielizną i parami lodowymi, widziała się cała ziemia.
A zewsząd wraz z noc szło tysiące głosów, podnosiły się z ziemi, syczały górą, grzmiały
wszędzie, jakieś poświsty kieby batami siekły naokół, to grania nierozeznane drgały nad ziemią,
to szumy borów huczały niby ta organowa muzyka w czas Podniesienia, to jakieś krzyki,
długie, żałosne, rozdzierały powietrze, jakby krzyki ptaków zbłąkanych, jakieś skowyczące,
straszne łkania, to chichoty, to te ostre, suche poświsty topoli kołyszących się w mętnych,
białawych kurzawach, niby straszne majaki z powyciąganymi ku niebu ramionami.
Nic nie rozeznał i na krok jeden, że Hanka omackiem prawie się wlekła od topoli do topoli,
odpoczywała często, z przerażeniem nasłuchując tych głosów.
Pod jakąś topolą czerniał przyczajony zajączek, któren na jej widok rymnął w zawieję, że
go porwała jakby w pazury, aż bek się rozległ bolesny w kurzawie. Patrzała za nim z politowaniem,
bo już ruchać się nie mogła, przyginała się coraz niżej i ledwie nogi potrafiła wyciągać
ze śniegu, tak ją przygniatało to brzemię, iż zdawało się jej chwilami, jako dźwiga na sobie
zimę, śniegi, wichry, cały świat zgoła i że zawsze tak szła śmiertelnie wyczerpana, ledwie
żywa z utrudzenia, z okrwawioną, przesmutną duszą w sobie, i zawsze do końca świata tak
wlec się będzie, zawsze. Strasznie się jej dłużyło, droga jakby nie miała końca, a ciężar tak
przygniatał, iż coraz częściej przywierała pod drzewami i coraz dłużej siedziała omroczona,
na pół przytomna, chłodziła śniegiem rozpalona twarz, przecierała oczy, trzeźwiła się, jak
mogła, a wciąż jakby zapadała na samo dno tej rozkrzyczanej, lutej rozwiei żywiołów. Jeno
popłakiwała żałośnie, łzy same się lały tryskając z tych najgłębszych, utajonych smutków
człowieczych, z samego dna serca rozdartego, z tego skrzybotu ginących bez ratunku, czasem
zaś, ale rzadko, bo zapominała o wszystkim, modliła się, szeptała pacierze jękliwym głosem,
ćwierkała je w sobie porwanymi słowy kiej ten ptaszek marznący, któren tylko kiejś niekiej
zatrzepie skrzydłem, a że już mocy nijakiej nie ma, to przysiada, tuli się, piuka i wraz zapada
w coraz głębszą senność !
Drgała naraz porywając się z miejsca wystraszona, zdało się jej bowiem, iż słyszy jakieś
płakania i przyzywy dziecińskie, jakby to jej Pietruś wołał!
I biegła znowu całą mocą, potykała się o zwały, plątała w zaspach, a szła gnana trwogą o
dzieci, która wstała w niej z nagła i kieby biczem popędzała, że już nie czuła zmęczenia ni

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595