Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Jasiek koniecznie chciał się dowiedzieć tego sposobu, ale Witek burknął:
- Głupi! kury se macaj, myśli, że co lepszego poradzi. Kto ma rozum, to se swój sposób
wynajdzie, a nie będzie brał od drugich!
Skrzyczała go Nastka biorąc w obronę Jaśka, boć wielce stała o niego; głupawy on juści
był, wieś się z niego prześmiewała, niezgraba, ale jedynak na dziesięciu morgach, to dziewczyna
tak sobie rachowała, że Szymek miał tylko pięć morgów i to nie wiadomo; czy mu
Dominikowa pozwoli się żenić, . więc znarowiła chłopaka do siebie, iż cięgiem łaził za nią, a
trzymała w odwodzie na ten przypadek.
Siedział ano teraz przy niej, w oczy poglądał i rozmyślał, co by tu rzec takiego, gdy
wszedł wójt, bo się już był ze starym pogodził, a zaraz od proga zawołał:
- Powiestkę wama przyniosłem, macie się jawić na sądy jutro w południe.
- Do zjazdu o krowę?
- Tak to i stoi, o krowę ze dworem!
- Rano trzeba wyjechać, bo do powiatu kawał drogi. Witek, idź zaraz do Pietrka i naszykujcie,
co potrza, a ty pojedziesz na świadka. A Bartek uwiadomiony?
- Byłem dzisiaj w kancelarii i la wszystkich przywiozłem powiestki, kupą całą pojedziecie,
ale dwór winowaty, to niech płaci.
- A bogać tam niewinien, tylachna krowa!
- Chodźcie na drugą stronę, mam z wami pogadać! - szepnął wójt.
Prześli i siedzieli tak długo, że tam im kolację Józka podała.
Wójt go namawiał już nie po raz pierwszy, by się do nich przyłączył, z dworem nie zrywał,
przewłóczył sprawę, czekał, z Kłębem i drugimi razem nie szedł, i tym podobnie. Stary
dotychczas się wahał, kalkulował, nie odmawiał ale na tę ni na drugą stronę się nie przechylał,
bo był się mocno zagniewał, że go to wtedy dziedzic nie wezwał na naradę do młynarza.
Wójt zaś, widząc, że nie poradzi, na ostatku już na przynętę powiedział:
- Wiecie o tym, jako ja, młynarz i kowal zrobiliśmy ugodę ze dworem, że sami we trzech
zwozić będziemy drzewo na tartak, a potem deski do miasta.
- No, juści, że wiem, dosyć się przecież napomstowali na was inni, że nikomu zarobić nie
pozwalacie.
- Dużo ta o to stoję, co pyskują, szkoda na to czasu, to wam zaś chcę powiedzieć, cośmy
we trzech uredzili - słuchajcie jeno; co powiem.
Stary ino łysnął ślepiami i rozważał, jaki to będzie podstęp.
- Uradzilim przypuścić waju do spółki! Woźcie tyla, co i my! Sprzężaj macie dobry, parobek
się jeno wałkoni, a zarobek pewny, płacą od kubika. Nim się w polu roboty zaczną, jak
nic zarobicie ze sto rubli.
- Kiedy zaczynacie zwózkę? - rzekł po długim namyśle.
- A choćby od jutra zaczynać! Tną już na bliższych porębach, drogi też niezgorsze, to póki
sanna, siła można nawieźć, mój parobek wyjeżdża we czwartek.
- Psiakrótka, żebym to wiedział, jak wypadnie ta moja sprawa o krowę.
- Przystańcie jeno do nas, a dobrze wypadnie, już ja wójt to wama mówię...
Stary długo deliberował spozierając pilnie na wójta, kredą se cosik na ławie pisał, po łbie
skrobał, aż i rzekł:
- Dobrze, woził będę i sprzęgnę się z wami.
- Kiej tak, zajrzyjcie jutro po sądach do młynarza, a poredzimy jeszcze, muszę już bieżyć,
bo mi kowal sanie podkuwa.
Odszedł wielce uradowany myśląc, iż starego kupił tą zwózką i na swoją stronę przyciągnął.
Juści, młynarz mógł się z dworem godzić, grunty miał nietabelowe i do lasu mu było nic;

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595