Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Witek siedział na progu obory i podrapywał się zajadle, i przeziewał, a że wróble poczęły
zlatywać z dachów do studni i trzepać się w korycie, to przyniósł drabkę i wlazł pod okap
zajrzeć do gniazd jaskółczych, bo cicho tam jakoś było.
- Pomarzły czy co?
I jął wyciągać delikatnie pomorzone ptaszki i kłaść je za pazuchę.
- Kuba, wiecie, nie żyją, o! - Pobiegł do parobka i pokazywał sztywne, pogasłe jaskółki.
Ale Kuba wziął ino w rękę, przyłożył do ucha, dmuchnął w oczy i rzekł:
- Zdrętwiały, bo przymrozek galanty. Ale że to głupie nie poszły jeszcze do ciepłych
krajów, no no... - I poszedł do swojej roboty.
A Witek siadł pod chałupą, w szczycie, bo słońce już tam dochodziło i oblewało bielone
ściany, po których i muchy łazić poczynały; wyciągał zza koszuli te, które już ogrzane nieco
jego ciałem, gmerały się trochę, churchał na nie, rozdziawiał im dziobki, poił z ust własnych,
aż ożywiały się, otwierały oczy i poczynały wydzierać się do ucieczki; wtedy prawą ręką czaił
się po ścianie i raz w raz zagarnął jaką muchę, nakarmiał nią i puszczał.
- Lećta se do matuli, lećta -szeptał, patrząc jak jaskółki siadały na kaletnicy obory, czesały
się dziobkam i szczebiotały jakby dziękczynienia
A Łapa siedział przed nim na zadzie i skomlał uciesznie, a co który ptaszek wyfruwał,
rzucał się za nim, biegł kilka kroków i zawracał z powrotem stróżować.
- Ale, złap wiater w polu - mruczał Witek i tak się zatopił w rozgrzewaniu jaskółek, że
ani widział, kiedy Boryna wyszedł zza węgła i stanął przed nim.
- Ptaszkami się, ścierwo, zabawiasz, co?
Porwał się, by uciekać, ale już gospodarz chycił go krótko za kark i drugą ręką szybko
odpasywał szeroki, twardy pas rzemienny.
- A dyć nie bijcie, a dyć! zdążył krzyknąć jeno.
- Takiś to pastuch, co? Tak to pilnujesz, co? Najlepsza krowa się zmarnowała, co?... Ty
znajdku, ty pokrako warsiaska! Ty! - I bił zapamiętale, gdzie popadło, aż rzemień świszczał, a
chłopak wił się kiej piskorz i wrzeszczał:
- Nie bijta! Loboga! Zabije mię! Gospodarzu!... O Jezu ratujta...
Aż Hanka wyjrzała z chałupy, co się dzieje, a Kuba splunął i schował się do stajni.
A Boryna łoił go rzetelnie, wybijał mu na skórze swvoją stratę tak zajadle, że Witek miał
już gębę posinioną i z nosa puściła mu się krew, krzyczał wniebogłosy i cudem jakimś się
wyrwał, chwycił się obu' rękami z tyłu za portki i gnał w opłotki.
- Jezu, zabili mę, zabili mę! - ryczał i tak pędził, aż mu reszta jaskółek wylatywała zza
pazuchy i rozsypywała się po drodze.
Boryna pogroził jeszcze za nim, opasał się i wrócił do chałupy, i zajrzał na Antkową
stronę.
- Słońce już na dwa chłopa, a ty się jeszcze wylegujesz! - krzyknął do syna.
- Zmogłem się wczoraj kiej bydlę, to muszę się wywczasować.
- Do sądu pojadę... Zwieź ziemniaki, a jak ludzie skończą kopanie, to zagnać je do grabienia
ściółki, a ty mógłbyś kołki pozabijać do ogacenia.
- Ogaćcie se sami chałupę, nama tutaj nie wieje.
- Rzekłeś... to swoją stronę ogacę, a ty marznij, kiejś wałkoń.
Trzasnął drzwiami i poszedł na swoją stronę.
Józka już rozpaliła ogień i szła doić krowy.
- Rychło daj jeść, bo trza mi jechać...
- Przecięch się nie ozedrę, dwóch robót razem nie poradzę - i poszła.
- Spokojnego oczymgnienia nie ma, ino kłyźnij się ze wszystkimi! - myślał i wziął się do

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595