Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

- Długo był u was?
- A zawżdy, jak ino pamięcią sięgnę, to zawżdy służył u Borynów.
- Poczciwy był podobno? - pytał nieśmiało.
- I jak jeszcze, cała wieś może przyświadczyć, wszyscy, nawet dobrodziej płakali na pochowku
i nic nie wzięli za nabożeństwo.
- A mnie pacierza uczył i strzylać uczył, i kiej rodzony ociec opiekę trzymał nade mną! I
po dziesiątku czasem dawał i... - wybuchnął płaczem na przypomnienie.
- A pobożny był, cichy, pracowity parobek, że nieraz dobrodziej sam go chwalił...
- Na waszym cmentarzu pochowany?
- Zaśby indziej?
- Ja wiem gdzie, pokażę. Jambroży mu krzyż postawił, a Rocho wypisał na deseczce
wszystko, że choć zawiane śniegiem, trafię i doprowadzę! - zawołał Witek.
- A to zaraz pójdźmy, aby przed nocą zdążyć.
Nieznajomy odział się w kożuch i przez długą chwilę stał na środku izby, gdzieś przed
się zapatrzony. Stary już był, przygarbiony nieco, siwy, suchy jak wiór; twarz miał poradloną
i ziemistą, dziurę w prawym policzku, stary ślad od kuli, a czerwoną, długą krychę nad
okiem, nos długi, krzaczastą, rzadką bródkę i ciemne oczy, głęboko wpadnięte i jarzące mocno;
fajki z zębów nie popuszczał ani na chwilę i cięgiem ją zapalał. Poruszył się wreszcie i
chciał jakieś pieniądze dać Jagusi, ale cofnęła ręce za siebie i poczerwieniała
- Weźcie, za darmo nic na świecie nie dają...
- Hale, we świecie może taka moda. Żyd to jestem albo ten handlarz, co za wodę i ogień
każe sobie płacić!- szepnęła obrażona.
- Bóg wam zapłać za gościnność! Powiedzcie waszemu, że był Jacek z Woli. Przypomni
mnie sobie, zajrzę tu jeszcze do was kiedy, teraz mi pilno, bo noc nadchodzi; ostajcie z Bogiem.
- Panu Bogu oddajem!
Chciała go pocałować w rękę, ale wyrwał się i żwawo ruszył z chałupy.
Na ziemię, sypał się pierwszy, ledwie dojrzany mrok, wicher ustał, jeno z zasp, co groblami
leżały w poprzek drogi, kurzył suchy, miałki śnieg, kieby kto pytle wytrzepywał z mąki,
ale ino dołem szła mątwa i kurniawa, bo górą już było przycichło, że domy i sady wychyliły
się na jaśnię i stały widne w omdlałym, sinawym tumanie mroczenia.
A wieś jakby przecknęła z odrętwienia, zaroiły się drogi, zawrzały głosami opłotki,
gdzieniegdzie brali się do odwalania śniegów sprzed chałup, rąbali w stawie przeręble, nosili
wodę, wywierali wrótnie do stodół, że bicie cepów donośniej rozlegało się po drogach, gdzieniegdzie
już i sanie z trudem torowały sobie drogę, nawet wrony pokazały się w obejściach,
co było niechybnym znakiem, że szło na odmianę.
Pan Jacek rozglądał się ciekawie dokoła, czasem pytał o ludzi spotykanych, to o chałupy,
a szedł tak raźno, że Witek ledwie nadążył, ino Łapa biegł przodem i wyszczekiwał radośnie.
Przed kościołem piętrzyły się tak srogie zaspy, że całkiem ogrodzenie przywaliły i prawie
po gałęzie drzew sięgały , musieli obchodzić drugą stroną pobok plebanii, naprzeciw której
cała hurma chłopaków ganiała się z wrzaskiem i biła śniegiem, a że Łapa szczekał na nich,
chycił go któryś za grzbiet i rzucił w puszystą, dymiącą jeszcze zaspę. Witek skoczył na ratunek,
ale i jemu dostało się niezgorzej pecynami, że ledwie się wygramolił, coś niecoś oddał i
poleciał chybcikiem, bo pan Jacek nie czekał.
Ledwie się przekopali na cmentarz, a i tam śniegu , było na dobrego chłopa, tyla że ino
ramiona krzyżów czerniały się nad groblami i garbami śniegów; miejsce zaś było nieco
otwarte, to wiatr jeszcze przeciągał czasami i kurzawa raz po raz przysłaniała wszystko

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595