Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

stronie Pietrek przegrywał z cicha na skrzypicy, ale tak jakoś żałośliwie, że Łapa czasami
skomlał i wył przeciągle. Witek też tam siedział z Józką, aż Jagna, którą rozbierało to granie,
krzyknęła przez drzwi:
- Przestań, Pietrek, a to się aż na płacz zbiera z tej muzyki!
- Ja to bym spała najlepiej przy graniu - zaśmiała się Jagustynka.
Ale skrzypki ucichły, dopiero po czasie jakimś ozwały się cichutką, ledwie słyszaną nutą
za stajni, bo tam się przeniósł Pietrek i długo w noc grał. Kolacja się też dogotowywała, gdy
powrócił stary.
- A to wójtowa zległa, rwetes tam niemały, aż Dominikowa przepędza ludzi, tyla się naszło.
Trzeba by ci, Jaguś, zajrzeć do niej jutro.
- A zaraz polecę, zaraz! - zawołała skwapliwie a w ogniach cała.
- Możesz i zaraz, pójdę z tobą.
- E... to już jutro może... powiadacie, że tyla tam narodu, wolę po dniu, śnieg pada,
ćma!... - tłumaczyła zniechęcona nagle, a on i na to się zgodził i nie nastawał, ile że i weszła
akuratnie kowalowa z dziećmi.
- A gdzież to twój?
- Zepsuła się młockarnia we Woli, to go pozwali, bo dworski kowal nie umie obie poradzić...
- Coś często teraz jeździ do dworu? - rzuciła znacząco Jagustynka.
- Przeszkadza to wama?
- Co by zaś, uważam ino, miarkuję i czekam, co z tego wyjdzie...
Ale na tym się skończyło, bo nikomu nie chciało, się wieść głupiej rozmowy la drugich,
każdy pogadywał z cicha i leniwie, senność ogarniała wszystkich bez mała z wczorajszego
niewywczasowania, że nawet kolację jedli bez smaku, a ino ten i ów z podziwem spoglądał na
Jagusię, która gorączkowo uwijała się po izbie, zapraszała do jadła, choć już łyżki pokładli,
buchała ni z tego, ni z owego śmiechem, to znowu przysiadała się do dziewczyn i rajcowała
trzy po trzy, a nie dokończywszy leciała na drugą stronę, ale już z sieni nawracała z powrotem.
Była w gorączce męczącej, bo pełnej obaw i niepokojów. Wieczór wlókł się wolno,
ociężale, sennie, a w niej rosła i wzmagała się nieustępliwie chęć wybieżenia za dom... do
brogu... Ale nie mogła się zdecydować, bała się, że spostrzegą... bała się grzechu... powstrzymywała
się całą mocą i dygotała z męki, skowyczała w niej dusza, jak ten pies na łańcuchu,
rwało się serce... nie, nie mogła, nie mogła... a on może już tam stoi... czeka... wypatruje...
może koło chałupy błądzi... może gdzie w sadzie przyczajony w okna zagląda i patrzy
teraz na nią... i prosi... i truchleje z żałości, że nie wyszła... Poleci chyba, nie wytrzyma dłużej...
ino na tę minutkę, na to jedno słowo, by mu rzec: idź, nie wyjdę, grzech... Już się za
zapaską oglądała, już szła ku drzwiom... szła... ale cosik jakby ją ułapiło za kark i przytrzymało
na miejscu... bała się... i Jagustynki oczy chodziły za nią w ślad, jak te psy tropiące,
Nastka też dziwnie spoglądała... stary również... Wiedzą co?... miarkują?... Nie, nie wyjdę
dzisiaj, nie...
Zmogła się wreszcie, ale czuła się tak zmordowaną, że ani wiedziała, co się dzieje dokoła.
Przecknęła dopiero, gdy Łapa zaczął szczekać przed domem; w izbie było prawie pusto,
jedna Jagustynka drzemała pod kominem, a stary patrzał w okno, bo pies szczekał coraz zajadlej.
- Pewnie Antek, nie doczekał się i... - porwała się zestraszona.
Ale to stary Kłąb stanął we drzwiach, a za nim wchodzili wolno, otrzepując się i obijając
o próg buty ze śniegu - Winciorek, kulawy Grzela, Michał Caban, Franek Bylica, brat Hanczynego
ojca, Walenty z krzywą gębą i Józek Wachnik...

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595