Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

Chłopcy wyszli, ale Jasio jeszcze z opłotków się odwracał za Jagną, bo też jakby jeszcze
urodniejszą była niźli na jesieni przed weselem.
Nie dziwota też, iż starego całkiem zawojowała, iż świata za nią nie widział. Dobrze na
wsi powiadali, że całkiem zgłupiał z tego kochania, bo choć kwardy był i nieustępliwy la
wszystkich po dawnemu, ale Jagusia mogła z nim robić, co ino zechciała, słuchał się jej ze
wszystkim, jej oczami patrzał, jej się radził, a i Dominikowej też, że do cna go opanowały!
Dobrze mu z tym było, gospodarstwo szło, wszystko było w porządku, wygodę swoją miał, a
użalić się przed kim i poradzić, że już o niczym nie myślał i o nic nie stojał, co ino nie było
Jagusią, w którą jak w ten obrazek święty patrzał!
Nawet teraz oto wygrzewał się przed kominem, a cięgiem chodził za nią rozmiłowanymi
oczami i kieby przed weselem, słodkie słówka wciąż prawił, a jeno o tym myślał, czym by się
jej jeszcze więcej przypodchlebić.
Ale Jagna tyle dbała o jego kochanie, co o ten śnieg z łońskiego roku, jakaś mroczna była,
zniecierpliwiona jego amorami, zła, wszystko ją drażniło, że jak ten luty wicher nosiła się
po izbie - robotę spychała na matkę, to na Józkę, a często i starego do niej zaganiała cierpkimi
słowy, a sama szła niby to zajrzeć na drugą stronę do pieca albo do źrebaka w stajni, a głównie
po to, by ostać samej i zamyślać się o Antku.
Jasio go jej przypomniał, że jak żywy stanął przed nią, jak żywy...
Prawie trzy miesiące go nie widziała, bo jeszcze na długo przed ślubem, tyla ino, co wtedy
przejazdem na drodze pod topolami... juści, czas płynął jak ta woda; a to ślub, przenosiny,
kłopoty różne, gospodarstwo, że i kiej to miała o nim pomyśleć! Nie widywała go, to i na
myśl nie przychodził, a ludzie też wagowali się mówić o nim przed nią... A teraz, nie wiada
dlaczego, tak z nagła stanął przed oczami i patrzył z taką żałością, z takim wyrzutem, aż się
jej dusza zatrzęsła ze zgryzoty...
- Nicem ci nie winowata, nie, to czemu stajesz przede mną jak ta dusza pokutująca, czemu
straszysz? - myślała żałośnie broniąc się przed wspominkami... ale dziwno jej było, czemu
się tak mocno przypomniał, czemuż to ani Mateusz, ani Stacho Płoszka, ni inni?... Nikto drugi,
tylko on jeden! Zadać jej cosik musiał, że się biedzi teraz i wydziera z siebie, i w męce się
pławi, bo taka tęskność ją rozpierała, aż ją w dołku gnietło, a tak cosik we świat duszę niesło,
że poszłaby, gdzie ino oczy poniesą, na bory i lasy.
- Co on tam, chudziak, porabia, co se myśli? I ani sposobu, by z nim pomówić, ani sposobu
i... nie wolno! Prawda, nie wolno, Jezus kochany, a dyć by to był śmiertelny grzech,
śmiertelny! - mówił to ksiądz na spowiedzi, mówił... - ino by z nim pomówiła raz jeden,
choćby przy świadkach, choćby... a to już ani dziś, ani jutro, ani nigdy! Borynowa jest na
wiek wieków amen...
- Jagusia, a chodźże, chleb trzeba przesadzić! - wołała stara.
Pobiegła do domu, zwijała się, jak mogła, ale myśli o nim nie zatraciła, wciąż jej wracał
na oczy i wszędzie przypominały się jego niebieskie ślepie i te brwie czarne, i te wargi czerwone,
słodkie, łakome! Próżno zapamiętale wzięła się do roboty, paliło się jej w rękach,
uprzątała izbę, wzięła się pod wieczór do obrządku krów, czego prawie nigdy nie robiła, nic
to jednak nie pomogło, bo ciągle stał przed nią i tęsknica rosła w niej, i rozdzierała duszę, co
ją tak strasznie rozdrażniło, że przysiadła na skrzyni przy Józce, czyniącej pospiesznie światy,
i buchnęła płaczem.
Uspokajała ją matka, uspokajał mąż wystraszony, chodzili koło niej jak koło tego dzieciątka
rozgrymaszonego, głaskali, patrzyli w oczy, nic nie pomogło, wypłakała się do woli i
wnet się w niej cosik przemieniło z nagła, bo się podniosła ze skrzyni prawie wesoła, pogadywała
ze śmiechem, śpiewać nawet była gotowa, gdyby to był nie adwent !

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595