Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

takich migotliwych, jarzących blaskach, w takich ostrych skrzeniach, jak żeby kto diamentową
rosą przyokrył śniegi, aż oczy bolały patrzeć.
Okólne pola, przywalone śniegiem, leżały białe, roziskrzone, a głuche i martwe, ino czasami
ptak jakiś łopotał wskroś bielizn mieniących, że ino cień jego czarny migotał po zagonach
albo to stadko kuropatw skrzykiwało się pod zasypanymi krzami i płochliwie, czujnie
ciągnęło chyłkiem ku ludzkim siedzibom, pod brogi pełne; gdzie znów, ale nieczęsto, zajączek
jaki zaczerniał, kicał po śniegach, stawał słupka i drapał stwardniałą skorupę dobierając
się do zboża, ale spłoszony szczekaniem psów, uciekał z nawrotem do borów oszroniałych,
zawalonych śniegiem, zmartwiałych z zimna! - Pusto i głucho się czyniło na tych nie objętych
okiem równiach śnieżnych, a tylko gdzieś, w dalekościach modrawych, majaczyły wsie, siwiały
sady, mroczały gąszcze, połyskiwały zamarzłe strumienie.
Chłód przejmujący i od tych mroźnych brzasków świetlisty wionął światem całym i
przenikał na wskróś zlodowaciałą ciszą.
Żaden krzyk nie rozdarł zakrzepłego milczenia pól, żaden głos żywy nie zadrgał ni nawet
poświst wiatru nie zaszeleścił w suchych, roziskrzonych śniegach - ledwie niekiedy, czasami,
od dróg zgubionych w zapach, tłukł się jękliwy głos dzwonka i skrzyp sani, ale tak słabo i
odległe, że jeszcze nie chycił całkiem, nie rozeznał skąd i gdzie, a już przebrzmiał i zgoła
przepadło w cichościach.
Ale po lipeckich drogach, z obu stron stawu, rojno było od ludzi i wrzaskliwie; radosny
nastrój święta drgał w powietrzu, przenikał ludzi, nawet w bydlątkach się odzywał; krzyki
dźwięczały w słuchliwym, mroźnym powietrzu kieby muzyka, śmiechy rozgłośne, wesołe
leciały z końca w koniec wsi, radość buchała z serc; psy jak oszalałe tarzały się po śniegach,
szczekały z uciechy i ganiały za wronami, tłukącymi się około domów, po stajniach rżały
konie, z obór wyrywaly się przeciągłe, tęskne ryki, a nawet ten śnieg jakby radośniej skrzypiał
pod nogami, płozy sań piskały na twardych wyszlichtanych drogach, dymy biły modrymi
słupami a prościuteńko, jakby strzelił, okna zaś chałup grały tak w słońcu, aż raziło - a wszędzie
pełno było wrzawy dzieci, rwetesu, gęgliwych głosów gęsich, co się trzepały po przyręblach,
nawoływań; pełno było po drogach ludzi, przed domami, w opłotkach, a wskroś ośnieżonych
sadów raz po raz czerwieniły się wełniaki kobiet, przebiegających z chałupy do chałupy,
że raz po raz trącane w biegu drzewiny i krze sypały strugami okiści niby tą srebrną
kurzawą.
Młyn nawet dzisiaj nie turkotał, stanął na święta całe, a tylko zimne szkliwo wody przejrzystej,
puszczonej na upust, dzwoniło bełkotliwie, a gdzieś za nim, w błotach i w oparzeliskach,
z oparów kurzących się mgłami wydzierały się krzyki dzikich kaczek i całe ich stada
kołowały.
A w każdej chałupie, u Szymonów, u Maćków, u wójtów, u Kłębów, i kto ich tam zliczy
a wypowie wszystkich, przewietrzano izby, myto, szorowano, posypywano izby, sienie, a
nawet i śnieg przed progami świeżym igliwiem, a gdzieniegdzie to i bielono poczerniałe kominy;
a wszędzie na gwałt pieczono chleby i one strucle świąteczne, oprawiano śledzie, wiercono
w niepolewanych donicach mak do klusek.
Boć to Gody szły, Pańskiego Dzieciątka święto, radosny dzień cudu i zmiłowania Jezusowego
nad światem, błogosławiona przerwa w długich, pracowitych dniach, to i w ludziskach
budziła się dusza z zimowego odrętwienia, otrząsała się z szarzyzny, podnosiła się i
szła radosna, czująca mocno na spotkanie narodzin Pańskich!
I u Borynów był taki sam rwetes, krętanina i przygotowania.
Stary jeszcze był do dnia pojechał do miasta po zakupy z Pietrkiem, którego przyjął do
koni na Kubowe miejsce.

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595