Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

niezgorsze, tylko że robota była ciężka dla niewłożonego, to się rychło zziajał i zapocił, aż
kożuch sciepnął z siebie.
A mróz był tęgi, nie folgował, a że to wciąż trza było stać i grzebać się w śniegu, to ręce
grabiały i przywierały do steliska i czas się tak dłużył, że ledwie się doczekał południa.
Ale w obiad przegryzł ino suchego chleba, popił wodą prosto z rzeki i nawet pod dach,
do młynicy nie poszedł z drugimi, bał się tam natknąć na znajomków, co byli przywieźli do
młyna i czekali swojej kolei. Jeszcze by wydziwiali nad nim, a cieszyli się między sobą z jego
poniżenia i biedy, niedoczekanie ich!... Ostał na mrozie, przysiadł pod młynicą, gryzł chleb i
wodził oczami po tartaku, któren stał nad samą rzeką, węgłem ino przywarty do szczytu młyna,
że woda z czterech kół waliła pod niego grubym zielonym wałem i poruszała piły.
Ale i nie wytchnął jeszcze całkiem ni odpoczął jak się patrzy, a już Mateusz, wracając od
młynarza z obiadu, z daleka krzyczał:
- Wychodź ! Wychodź !
To chcąc nie chcąc, postękując na krótkie przypołudnie, a trza się było dźwigać i do roboty
stawać z drugimi.
A ruchali się żwawo, bo mróz prażył i poganiał galanto.
Młyn turkotał wciąż, a woda spod kół, obrośniętych w lody, kieby w te kłaki zielone i
zwite w długie kołtuny, waliła z krzykiem pod tartak, piły trzeszczały bezustannie, jednako,
jakoby kto szkło gryzł, i pluły żółtymi trocinami. Mateusz zaś uwijał się niestrudzenie, rychtował
kloce, zastawiał wodę, puszczał, przybijał drzewo klamrami do burt, rozmierzał, a
wciąż hukał i poganiał ludzi, i wszędzie go było pełno, zwijał się jako ten szczygieł przy konopiach,
ino migał jego czerwony w zielone pasy spencerek i siwa baranica po podjeździe, na
podeptanych, zawiórzonych śniegach, gdzie obrabiali drzewo, to do młyna biegł, to do ludzi
zagadywał, rozrządzał, naganiał, śmiał się, przekpinki powiadał i pogwizdywał, a siarczyście
robił, ale najczęściej widny był na pomoście przy piłach, ile że tartak bokowych ścian nie
miał i świecił na przestrzał, a wznosił się nad rzeką dość wysoko na czterech tęgich słupach, o
które tak biła woda, że trzcinowy dach, wsparty ino na szczytach, drygał niekiedy, niby ta
wiecha na wietrze.
- Sprawny jucha! - szepnął Antek z uznaniem, ale nie bez złości.
- Mało to bierze? - odmruknął Bartek.
Zabili ręce o ramiona, bo skrzytwa była coraz tęższa, i robili w milczeniu.
Narodu było dość przy robocie, ino że na pogwarę czasu nie było - dwóch warowało przy
piłach, zwalało porznięte kloce na ziem, a wciągało nowe, dwóch zaś drugich rozcinało niedorznięte
końce i układało tarcice w szychty wielgachne albo co cieńsze i mokrzejsze chronili
przed mrozem pod szopami, a jeszcze dwóch obłupywało ze skóry dęby, jodły i świerki, że
często gęsto Bartek krzykał do nich przekpiwając:
- Te, drzyki zapowietrzone, kiej się wyzwolita na hyclów !
Źli byli na to, boć nie psów łupili ze skóry, ale swarzyć się o przezwisko nie było czasu.
Mateusz tak popędzał, że ledwie niekiedy ukradkem ino leciał któren do młynicy, by rozgrzać
zgrabiałe ręce, a z nawrotem nieledwie w dyrdy pospieszał, bo i sama robota poganiała.
O dobrym już zmroku Antek powlókł się do domu, a tak był przemarznięty, utrudzony i
wyzbyty z sił, tak go bolały wszystkie kości, że zaraz po kolacji poszedł pod pierzynę i zasnął
kamieniem.
Hanka nie miała serca wypytywać go o nic, ale dogadzała mu, jak mogła, przyciszała
wciąż dzieci , starego nagnała, by buciarami nie hałasował, sama boso chodziła po izbie, by

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595