Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

A z pomstą poczeka w sposobniejszy czas, w sposobniejszy; jeszcze takiego nie ma, któremu
by darował krzywdy... A teraz ino iść przed się, gdzie bądź, byle z daleka od Lipiec...
- Gdzie by najpierwej?..
Stanął na skręcie w topolową drogę i nieco wahająco rozglądał się po zgubionych w
omgleniu polach, zimno go przejęło, że zęby mu szczękały i trząsł się we środku.
- Przez wieś i drogą za młynem pójdę... - zdecydował prędko i skręcił do wsi; nie uszedł
jeszcze i pół staja, gdy usunąć się musiał w bok pod topole - środkiem drogi, wprost na niego
waliły jakieś sanie w kłębach kurzawy, a ostro i z dzwonieniem.
Jechał Boryna z Jagusią, sam powoził, konie rwały z kopyta podrywając sankowe pudełko
kiej piórkiem, a stary jeszcze podcinał batem, przynaglał i coś ze śmiechem powiadał. Jaguś
też w głos mówiła, urwała naraz spostrzegłszy Antka, wpili się oczami w siebie na
mgnienie, na ten jeden błysk i roznieśli w dwie strony, sanki przesunęły się wnet i utonęły w
kurzawie, ale Antek z miejsca się nie ruszył, skamieniał zgoła, jeno patrzył za nimi... wychylali
się czasem ze śnieżycy, to zaczerwieniły się Jagusine wełniaki, to dzwonki mocniej zajęczały,
i ginęli, przepadali, jakby wskróś tej bielizny pędzili...pod dachem oszroniałych gałęzi,
co splątane jakby sklepienie czyniły, jakoby ducht przebity w śniegach, a podstemplowany
czarniawymi pniami topoli, które stały z obu stron drogi i, pochylone, przyginały się niby w
ciężkim, utrudzającym chodzie pod wzgórze... Patrzył wciąż w jej oczy, stały przed nim,
skrzyły się w śniegach kiej te lnowe kwiatki, na drodze wyrastały wszędzie, a patrzyły zestrachane
i żałosne, zdumione a radosne zarazem, przejmujące i żywym ogniem rozbłysłe.
Przygasła mu dusza, omgliła się, jakby te szrony przysypały go doć dna i na wskroś
przejęły, że ino te modre oczy same jedne w nim jaśniały. Zwiesił głowę i powlókł się wolno,
odwracał się raz i drugi, ale już nic nie było widać pod topolami, czasem jeno dzwonek zajęknął
w oddali i kurzawa zamajaczyła.
Zapomniał o wszystkim, jakby z nagła duszę zgubił, pamięć go odeszła, oglądał się bezradnie,
nie wiedzący, co począć... gdzie iść... co się stało? - jakby w sen na jawie się pogrążył
i ocknąć nie mógł.
Prawie nie wiedzący nawrócił do karczmy wymijając parę sań zapełnionych ludźmi, ale
choć pilnie patrzył, nie rozeznał nikogo.
- Gdzie taką hurmą walą? - spytał Jankla stojącego na progu.
- Do sądu. Sprawa z dworem o krowy, o pobicie pastuchów, wiecie! Ze świadkami jadą,
a Boryna pojechał przodem.
- Wygrają to?
- Po co mają przegrać! Dziedzica z Woli skarżą, sądzi dziedzic z Rudki, to i dlaczego ma
dziedzic przegrać? A ludzie się przejadą, drogi przetrą, zabawią się - w mieście też potrzebują
nasi utargować. Wszyscy po trochu wygrają, wszyscy.
Antek nie słuchał przekpiwań, kazał dać okowitki, wsparł się o szynkwas i stał tak zapatrzony
przed się, nieprzytomny prawie, z dobrą godzinę, nie tknąwszy nawet kieliszka.
- Wam coś jest?
- I... co by zaś miało być... - puśćcie do alkierza.
- Nie można, tam siedzą kupcy, wielkie kupcy, oni drugą porębę kupili od dziedzica, tę
na Wilczych Dołach, to potrzebują spokojności, może nawet i śpią.
- A to parchów za brody powyciągam i na śnieg wyciepnę! - krzyknął i rzucił się zapamiętale
ku alkierzowi, ale od drzwi zawrócił, zabrał butelkę i wcisnął się za stół, w najciemniejszy
kąt.
Pusto było w karczmie i cicho, tyla co tam Żydy coś zakrzyczały po swojemu, że Jankiel

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595