Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

staje od drogi, a nie osłonięty ni płotem, ni sadem, kilka dzikich, pokręconych trześni rosło
przed oknami, ale tak były zasypane, że ino gałęzie wysuwały się ze śniegu, kiej te palce chorością
poskręcane. Sprzed okien to tam stary jeszcze do dnia śnieg przekopał, zaś kopczyk z
ziemniakami tak zawiało, że ani go było rozeznać spod śniegów.
Antek wziął się ostro za robotę, bo śniegu było na chłopa, a chociaż świeży, uleżał się już
i stężał nieco, że trza go było krajać w cegły; zapocił się też niezgorzej, nim odwalił, ochotnie
jednak robił i był dobrej myśli, bo raz w raz rzucał pecyną na dzieci, baraszkujące przed progiem,
ino chwilami, gdy mu się przypominały udręki dawne, mdlały mu ręce, zaprzestawał
roboty, wspierał się grzbietem o ścianę i niósł oczami po świecie. Wzdychał i znowu się błąkał
duszą jak ta owca zgubiona w noc ciemną.
A dzień był chmurnawy, szarawy, a przebielone niebo wisiało nisko, śniegi rozścielały
się grubym, puszystym kożuchem i leżały, jak okiem sięgnąć, modrawą i ogłuchłą, martwą
równią; mgliste i przejęte stężałymi szronami powietrze przesłaniało świat wszystek niby
przędzą; że to chałupa Bylicowa była jakby na wzgórku, to wieś widniała kieby na dłoni; rzędy
kopic abo i tych kretowisk śnieżnych siedziały w podle siebie i wiedły się dokoła zasypanego
stawu , ani dojrzał gdzie chałupy całej, wszystkie zniknęły pod śniegiem, kajś niekajś
ino czerniały ściany stodół, kłębiły się rude torfowe dymy, to szarzały drzewiny pod śniegowymi
czapami, ino głosy raźno się rozlegały w tych białościach, leciały z końca w koniec
wsi, a monotonne capanie cepów dudniało głucho jak gdyby spod ziemi. Drogi leżały puste i
zasypane, a na zaśnieżonycłn polach ni żywa dusza nie majaczyła, nic ino ta przeogromna
pustka biała i martwa, zastygła w śniegach. Przemglone dale tak się stapiały, że ani rozeznać
było nieba od ziemi; jedne lasy modrzały niecoś z bielm, jakby tam chmura wisiała.
Ale Antek niedługo się błąkał po śnieżnym pustkowiu, nawrócił znowu oczy na wieś, za
ojcową chałupą gonił, nie zdążył zaś i pomyśleć, bo Hanka ano wlazła do dołu i stamtąd
skrzeczała.
- Nie przemarzły! Wachnikom tak wiatry przeziębiły, że z pół dołu musieli świniami
spaść, a nasze zdrowe.
- A dobrze. Wyjdź no, widzi mi się, że idą Żydy! Trza krowę wywieść przed dom!
- Juści, że Żydy, a nie kto drugi, juści, że te zapowietrzone! - zawołała ze złością.
Jakoż od karczmy, przez dróżkę, do cna zasypaną i ledwie co poznaczoną Stachowymi
trepiskami, kopało się dwóch Żydów, juści, że pieski prawie z pół wsi goniły za nimi z wielgą
uciechą i szczekaniem, a tak zajadle dobierały się do nich, aż Antek wyszedł naprzeciw i
obronił
- Jak się macie, no? Spóźnilim się, bo takie śniegi, takie śniegi! Ani przejść, ani przejechać,
wiecie? A w boru to już szarwarkiem przekopują drogę!
Nic się nie ozwał na ich gadanie, ino do izby poprowadził, by się nieco rozgrzali.
Hanka zaś wytarła krowie ognojone boki, oddoiła mleko, co się jej tam od rana uzbierało,
i przewiedła przez izbę na dwór. Krowa się opierała, szła niechętnie, a przestąpiwszy próg
wyciągała gębulę, wąchała, to śnieg jęła zlizywać, aż ni stąd, ni zowąd zaryczała przeciągle,
cicho a żałośnie, i tak się rwała z postronka, że ledwie ją stary udzierżał.
Hanka już nie mogła tego przenieść, żal ją przejął szrogi i tak świdrujący, aż buchnęła
płaczem, a za nią i dzieci czepiając się matczynego wełniaka uderzyły w krzyk i lament! Antkowi
też nie było wesoło, nie, ino zęby zasiekł, wsparł się o ścianę i patrzył na wrony, co się
zleciały na rozgrzebany z dołu śnieg, a handlarze zaś szwargotali między sobą i wzięli krowę
macać a oglądać ze wszystkich stron.
Juści, że Antkom zrobiło się w sercach kiej na pogrzebie, aże się odwracali od bydlątka,

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595