Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

ławicami lodów, a parły się naprzód z dziką mocą, z głuchym poszumem; od zachodu, zza
borów czarnych, nieruchomych wysuwały się z wolna sine, obrzękłe zwały, prześwitujące
gdzieniegdzie jakby ogniem, a szły jedna za drugą, rzędem nieskończonym, ciągiem coraz
większym, jakoby te klucze ptaków wielgachnych; zaś od wschodu wywlekały się chmury
płaskie, zrudziałe, przekrwione, przeropiałe, zgoła paskudne, kieby te ścierwa przegniłe i
ociekające posoką; i od południa szły, ino że zwietrzałe, czerwonawe, podobne do bajorów i
trzęsawisk torfowych, a pełne pręg i gruzłów sinych, pełne plam i rojowisk strasznych - jakby
pełne tego gmerzącego robactwa; a jeszcze i z góry, jakby z wygasłego słońca, spadały kłakami
rudnymi, to sypały się barwione jako te żużle stygnące - a wszystkie szły na siebie, stożyły
się w góry przeogromne i zalały niebo czarnym, strasznym kipiątkiem błota i rumowisk...
Świat z nagła poczerniał, cisza się uczyniła głucha, przygasły światłości, sine oczy wód
pomdlały, wszystko jakby zdrętwiało i stanęło w zdumieniu z przytajonym tchem, lęk wionął
po ziemi, mróz przenikał kości, strach chycił za gardziele, dusze padły w proch ,lute przerażenie
załopotało nad wszelkim stworzeniem - widać było, jak zając gnał przez wieś z rozwianą
szerścią, to wrony z krzykiem przejmującym wpadały do stodół albo i zgoła do sieni, psy
wyły po przyzbach jak oszalałe, ludzie chyłkiem uciekali do chałup, a nad stawem biegała
ślepa kobyła z resztką wozu, tłukła się o płoty, o drzewa i z dzikim kwikiem szukała stajni.
Ciemnica się rozlewała mętna, dusząca: chmury opadały coraz niżej, zwalały się z lasów
rozkotłowaną gęstwą tumanów i toczyły się po zagonach jak te wody wzburzone, rozhukane,
straszne - uderzyły na wieś i zalały wszystko lodowatą, brudną mgłą; naraz niebo się
przedarło na środku i zajaśniało modrawo niby lustro studzienne, świst ostry przeszył ciemności,
mgły się skłębiły z nagła, a z pękniętej czeluści lunął pierwszy wicher, a za nim już leciał
drugi, dziesiąty, setny!
Wyły już stadami, lały się z tej gardzieli niby rzeki niczym nie powstrzymane, rwały się
jakby z łańcuchów i rozskowyczoną, wściekłą zgrają biły w chmury, rzucały się na ciemnice i
rozwalały je do dna, przeżerały na wskróś i rozmiatały niby tę słomę strupieszałą.
Wrzask poszedł po świecie, zamęt, szumy, świsty, kurzawa.
Chmury, stratowane ostrymi kopytami wichrów, uciekały jakby chyłkiem na bory i lasy,
niebo się przecierało, dzień znowu zaświecił ołowianymi oczami, stwór wszelki odetchnął z
ulgą.
Ale wichry wiały wciąż, bez mała całą niedzielę, a bez folgi żadnej ni przestanku. Dnie to
tam jeszcze jako tako człowiek strzymać wstrzymał, że to ino ci się wiedli na świat, kogo
potrzeba gnała, drugie zaś po chałupach siedzieli i końca wyglądali, ale noce były nie do wytrzymania,
a przyszły akuratnie jasne, rozgwiażdżone i w górze ciche, ino na ziemi wichura
odprawiała diabelskie gody, jakby się naraz ze sto chłopa obwiesiło, że i zasnąć nie było
można, jakże, kiej szły takie ryki, trzaski, łomoty i hurkotania, jakby tysiące pustych wozów a
w pędzie największym przejeżdżało po grudzie, a te tętenty, od których ziemia drżała, a te
hukania Bóg wie czyje, te wrzaski, te wycia!
Chałupy trzeszczały, bo raz w raz wichura parła barami ściany, tłukła się o węgły, podważała
okapy, za przyciesie się brała, w drzwi tłukła jakby łbem, że niejedne puściły, szyby
gnietła, aż trza było wśród nocy wstawać i przytykać poduszkami, bo darła się do wnętrza z
kwikiem kiej ta świnia uprzykrzona, a tak prażyła ziąbem, iż ludzie pod pierzynami, a kostnieli!
Co się naród nacierpiał przez te dnie i noce, to i nie wypowiedzieć!
A co szkód narobiła, to i nie zliczyć: poobalała płoty, powydzierała poszycia, u wójta
prawie nową szopę przewróciła, Bartkowi Kozłowi wzięła dach ze stodoły i poniosła w pola o
dobre pół stajania, Winciorkom komin zwaliła, we młynie udarła kawał dranicowego dachu, a

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595