Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

ROZDZIAŁ 1

Nadchodziła zima...
- jeszcze się barowała z jesienią i porykujący tłukła po sinych dalach jako ten zwierz srogi
i głodny, że nie wiada było, kiej przeprze a skoczy i lutymi kłami weżre się we świat...
- jeszcze czasami prószył śnieg nikły, płowy - jesienny śnieg...
- jeszcze przychodziły dnie osłupiałe, chorością sine, ckne, stękliwe, oropiałe i zgoła lamentem
przejęte, a lodowym światłem mżące - dnie trupie, że ptactwo z krzykiem uciekało
do borów, trwożniej bełkotały wody i toczyły się leniwo, jakby strachem stężałe, ziemia dygotała,
a wszelaki stwór podnosił czujące, lękliwe oczy na północ - w niezgłębioną topiel
chmur...
- jeszcze noce były jesienne; oślepłe, głuche, zamętne, a pełne strzępów mgieł i brzasków
gwiazd pomarłych rozgniłe noce dygotliwego milczenia, przenikniętego zduszonym krzykiem
trwogi; pełne wzdychów bolesnych, szamotań, nagłych cichości, wycia psów, targań marznących
drzewin, żałosnych głosów ptactwa szukającego schronisk, strasznych wołań pustek i
rozstajów zgubionych w ciemnicy, łopotów jakichś lotów, cieniów zaczajonych pod ścianami
zdrętwiałych chat, pełzających hukań; zjaw przerażających, nawoływań nierozeznanych, mlaskań
okropnych, przeszywających jęków...
- jeszcze czasami, o zachodzie, z posępnych pól ołowianego nieba wyłupywało się czerwone,
ogromne słońce i spadało ciężko, niby kadź roztopionego żelaza, z której buchały
krwawe wrzątki i biły dymy smoliste, czarne, popręgowane gorejącymi żagwiami, że świat
cały stawał w łunach i w pożodze.
I długo, długo w noc dogasały i stygły na niebie krwawe zarzewia, aż ludzie mówili:
- Zima rośnie i na złych wichrach przyjedzie.
I rosła zima, rosła co dzień, co godzina, co to oczymgnienie.
Aż przyszła.
A najrychlej przyleciały zapowiednie wici.
Jakoś wnet po świętej Barbarze, patronce dobrej śmierci, o cichym, omdlałym zaraniu,
spadły pierwsze krótkie, trzepotliwe wiatry; obleciały ziemię ze skowytem jako te psy węszące
tropu, gryzły zagony, warczały w krzach, poszarpały śniegi, potarmosiły sady, poomiatały
ogonami drogi, wytarzały się po wodach i milczkiem urwały kajś niekajś co starszych strzech
i ogrodzeń i jęły się zwijać a ze skomleniem uciekać na bory - a po nich, zaraz na odwieczerzu,
zaczęły się wysuwać z mroków długie, świszczące i jakoby kolczaste jęzory wichrów.
Wiały noc całą, a tak zasię skowyczały w polach kiej to stado zgłodniałych wilków; a
hulały rzetelnie, bo ano rankiem ziemia już dropiała spod stratowanych i wyżartych śniegów,
gdzieniegdzie ino po dołkach i bruzdach bieliły się poszarpane płaty, a zagony świeciły łysicami,
drogi leżały skostniałe i przemarzłe, mróz zaś wżerał się ostrymi kłami w ziemię, że
dzwoniła jak żelazo - ale skoro dzień nastał, uciekły poszczekując, pokryły się w lasach i w
przyczajeniu dygotały skokiem napiętym, złym.
A niebo poczęło się zaciągać coraz mroczniej; chmury wypełzały ze wszystkich jam,
podnosiły potworne łby, przeciągały zgniecione kadłuby, rozwichrzały sine grzywy, zielonawymi
kłami błyskały i szły całym stadem - groźną, ponurą i milczącą ciżbą waliły się na niebo;
szły od północy czarne, olbrzymie góry, postrzępione, podarte, spiętrzono, rosochate, niby
kupy borów podruzgotanych, przerwanych głębokimi przepaściami, zasypanych zielonymi

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595