Dostępne lektury:

Polecane strony:

  • W przerwach w czytaniu książek polecam Lineage 2, wszystko o doskonałej grze jaką jest na stronie L2 Polska, lineage 2 polska. Zapraszamy w wolnej chwili do zapoznania się z ta grą.
  • Fachowa reklama dla bibliotek i nie tylko www.saskastudio.pl, zapewni właściwą promocję każdej bibliotece.
  • kancelaria notarialna Olsztyn

Lektury on-line Olsztyn: Chlopi

Tomy: 1 2 3 4

basy, przystrojne we wstęgi, wesoło podrygiwały.
Za muzyką szły oba dziewosłęby i drużbowie - sześciu ich było.
A wszystko chłopaki młode, dorodne, kiej sosny śmigłe, w pasie cienkie, w barach rozrosłe,
taneczniki zapamiętałe , pyskacze harde, zabijaki sielne, z drogi nieustępliwe - same rodowe,
gospodarskie syny.
Walili środkiem drogi, kupą całą, ramię przy ramieniu, aż ziemia dudniła pod nogami, a
tak radośni, weselni i przystrojeni pięknie, że ino w słońcu grały pasiaste portki, czerwone
spencerki, pęki wstęg u kapeluszów i rozpuszczone na wiatr, kiej skrzydła, kapoty białe...
Krzykali ostro, podśpiewywali wesoło, przytupywali siarczyście i szli tak szumno, jakby
się młody bór zerwał i z wichurą leciał...
Muzyka grała polskiego, bo zaś ciągnęli od domu do domu zapraszać weselników - gdzie
im wynosili gorzałki, gdzie zapraszali do wnętrza, gdzie zaś śpiewaniem odpowiedzieli - a
wszędy wychodzili przystrojeni ludzie, przystawali do nich i szli dalej społem, i już wszyscy
w jeden głos śpiewali pod oknami druhen:
Wychodź, druhenko, wychodź, Kasieńko,
Na wesele czas-
Będą tam grały, będą śpiewały
Skrzypice i bas-
A kto się nie naje, kto się nie napije...
Pójdzie do dom wczas!
Oj ta dana, dana, oj ta dana, da!...
Hukali społem i z mocą taką, aż się po wsi rozlegało, aż na pola szły weselne głosy, pod
borami śpiewały, we świat leciały szeroki.
Ludzie wychodzili przed domy, do sadów, na płoty, a jaki taki, choć nie weselny, przystawał
do nich, by się aby napatrzeć i nasłuchać, że nim doszli, już się prawie cała wieś stłoczyła
i okrążała weselników ciżbą, iż coraz wolniej szli, a dzieci chmarą nieprzeliczoną i z
wrzaskiem a przyśpiewywaniem przodem biegły.
Doprowadzili gości do weselnego domu, przegrali im na godne wejście i zawrócili do
pana młodego.
A Witek, któren ze wstęgami u spencerka hardo był spólnie z drużbami chodził, skoczył
teraz naprzód.
- Gospodarzu, a to muzyka z drużbami wali! - krzyknął w okna i poleciał do Kuby.
Rzęsisto zagrali na ganku, a Boryna w ten mig wyszedł, drzwi na rozcież wywarł, witał
się a do środka zapraszał, ale wójt z Szymonem ujęli go pod boki i już prosto do Jagny powiedli,
bo czas było do kościoła.
Szedł ostro i aż dziw, tak młodo wyglądał; wystrzyżony, do czysta wygolony, przystrojony
weselnie - urodny był, jak mało który, a przez to, że mocno w sobie podufały i rozrosły, to
i posturę już miał z dala widną, i powagę w twarzy niemałą; pośmiewał się wesoło z parobkami,
pogadywał, a najczęściej z kowalem, bo mu się wciąż na oczy nawijał.
Godnie go wprowadzili do Dominikowej; naród się rozstąpił, a oni go wiedli do izby
szumno, z graniem i przyśpiewkami.
Ale Jagusi nie było, przystrajały ją jeszcze kobiety w komorze mocno zawartej i pilnie
strzeżonej, bo parobcy drzwi pchali, to w deskach szparutki czynili i przekomarzali się z
druhnami, że ino pisk, śmiechy i babie wrzaski odpowiadały.
A matka z synami przyjmowała gości, częstowała gorzałką , usadzała co starsze na ławach
i na wszystko oko miała, bo narodu się zwaliło, że i trudno przejść przez izbę, po sieniach
stali, w opłotkach nawet. Nie bele jakie to goście, nie! Gospodarze sami, rodowi i co

Strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240241242243244245246247248249250251252253254255256257258259260261262263264265266267268269270271272273274275276277278279280281282283284285286287288289290291292293294295296297298299300301302303304305306307308309310311312313314315316317318319320321322323324325326327328329330331332333334335336337338339340341342343344345346347348349350351352353354355356357358359360361362363364365366367368369370371372373374375376377378379380381382383384385386387388389390391392393394395396397398399400401402403404405406407408409410411412413414415416417418419420421422423424425426427428429430431432433434435436437438439440441442443444445446447448449450451452453454455456457458459460461462463464465466467468469470471472473474475476477478479480481482483484485486487488489490491492493494495496497498499500501502503504505506507508509510511512513514515516517518519520521522523524525526527528529530531532533534535536537538539540541542543544545546547548549550551552553554555556557558559560561562563564565566567568569570571572573574575576577578579580581582583584585586587588589590591592593594595